Kriminální thriller Gangster Ka pomalu poodhaluje zákulisí. V následujícím filmu o filmu se setkáte s hlavní postavou inspirovanou Radovanem Krejčířem. Radim Kraviec alias Káčko, kterého hraje Hynek Čermák vydělává stamiliony vydíráním a podvody. Tvůrce především zajímalo, jak se z druhořadého podvodníka postupně může stát gangster světového formátu. O Kiler – polski sensacyjny film komediowy w reżyserii Juliusza Machulskiego wyprodukowany w 1997 przez Studio Filmowe „Zebra”. Zdjęciaplenerowe: Warszawa, Ani The soundtrack of American Gangster (2007) is composed of a mix of classic and contemporary hip-hop, soul, and funk tracks. It features songs by Anthony Hamilton, Jerry Butler, Sam & Dave and many more. Notable tracks include "I'll take you there" by The Staple Singers. As well as Roy Orbison's "Only the lonely" As the movie follows the rise Dokładniejsze informacje o tym, co należy poprawić, być może znajdują się w dyskusji tego artykułu. Po wyeliminowaniu niedoskonałości należy usunąć szablon { {Dopracować}} z tego artykułu. Kiler-ów 2-óch – polski film komediowo-sensacyjny w reżyserii Juliusza Machulskiego, wyprodukowany w 1998 roku jako sequel filmu Kiler Najlepsze Sceny z Najlepszego POLSKIEGO filmu * KILER * | CEZARY PAZURA | Machulski |#cezarypazura #killer Film o filmu GANGSTER KA (2015) - TV film: Recenze, Hodnocení, Zajímavosti, Videa, Galerie, Data uvedení, Diskuze, Filmotéka a další Reklama ČSFD projekce Přízraky v Benátkách . Kiler Gatunek komedia sensacyjna Rok produkcji 1997 Data premiery 17 listopada 1997 Kraj produkcji Polska Język polski Czas trwania 104 minuty Reżyseria Juliusz Machulski Scenariusz Piotr Wereśniak Główne role Cezary PazuraMałgorzata KożuchowskaJerzy StuhrJanusz RewińskiKatarzyna FiguraJan Englert Muzyka Kuba Sienkiewicz i Elektryczne Gitary Zdjęcia Bartosz ProkopowiczGrzegorz Kuczeriszka Scenografia Jacek Osadowski Kostiumy Marzena WardzykAnna Hempowicz Montaż Grażyna Tormanowskawspółpraca: Ludwika Zugaj Produkcja Jacek MoczydłowskiJuliusz MachulskiJacek Bromski Wytwórnia Studio Filmowe „Zebra” Dystrybucja Canal+ Polska Budżet 1 500 000 zł Kontynuacja Kiler-ów 2-óch Cytaty w Wikicytatach Kiler – polska komedia kryminalna w reżyserii Juliusza Machulskiego z 1997 roku na podstawie scenariusza Piotra Wereśniaka, wyprodukowana przez Studio Filmowe „Zebra”. Bohaterem filmu jest tytułowy taksówkarz Jerzy Kiler (Cezary Pazura), który zostaje wrobiony w morderstwo gangstera i próbuje bezskutecznie udowodnić swoją niewinność. Film odniósł wielki sukces komercyjny (obejrzało go około 2 miliony widzów). Opis fabuły[edytuj | edytuj kod] Policjanci odnajdują zwłoki gangstera Andrzeja G. ps. „Gilotyna”. Zamieszaniu wokół miejsca zbrodni przygląda się taksówkarz z Warszawy Jerzy Kiler (Cezary Pazura). Następnego ranka budzą go strzały z policyjnej broni, a on sam zostaje wyciągnięty z mieszkania przez policyjnych antyterrorystów. Podczas przesłuchania dowiaduje się tego, że w należącej do niego taksówce znaleziono broń (karabin snajperski), a jego samego uznano za płatnego zabójcę o pseudonimie „Kiler”. Nie potrafiąc oczyścić się z zarzutów, Jurek trafia do więzienia. Jako zabójca jest szanowany wśród współwięźniów, stara się więc nie dać po sobie poznać tego, że nie jest prawdziwym zabójcą. Przypadkowo przyczynia się do śmierci jednego z więźniów, „Uszata” (Władysław Komar), który prześladuje innych współwięźniów. Tym bardziej rośnie autorytet Kilera, co utwierdza wszystkich w przekonaniu co do tego, że jest prawdziwym zabójcą. Podczas transportu w tajemnicze miejsce odosobnienia zostaje odbity przez ludzi (Paweł Wawrzecki i Mirosław Zbrojewicz) jednego ze „swoich” zleceniodawców, Stefana „Siary” Siarzewskiego (Janusz Rewiński). Bohater nie ma wyboru i nadal musi udawać płatnego mordercę. W krótkim czasie otrzymuje kilka zleceń zabójstwa, a jedną z jego ofiar ma być Ewa Szańska (Małgorzata Kożuchowska), dziennikarka, którą poznał w więzieniu. Jurek Kiler nie ma zamiaru jej zabijać, spotyka się z nią i wyjawia jej to, że nie jest mordercą. „Siara” nie upiera się przy zleceniu zabójstwa Ewy, jednak bardzo zależy mu na zabiciu Ferdynanda Lipskiego (Jan Englert) i odebraniu mu połówki banknotu (2 tysiące kolumbijskich peso), który jest kartą przetargową w transakcji olbrzymią ilością gotówki od pana Waldka (Paweł Nowisz) na cargo na Okęciu. Jerzy Kiler udaje się do Ferdynanda Lipskiego, ale to jeszcze bardziej pogarsza sprawę, bo ten zleca mu zabicie „Siary”. Jerzy musi przekonać „Siarę” co do tego, że zabił Ferdynanda Lipskiego, a Ferdynanda Lipskiego co do tego, że zabił „Siarę”. Wraz z Ewą oraz „Kudłatym” (Sławomir Sulej), byłym współwięźniem, Kiler nagrywa krótki materiał filmowy, który do złudzenia przypomina reportaż z serwisu informacyjnego. Jerzy potajemnie wkłada kasetę do magnetowidu i odtwarza „Siarze” nagranie pod pozorem prawdziwego reportażu z miejsca zbrodni. „Siara” bez trudu wierzy w zabójstwo Ferdynanda Lipskiego i domaga się połówki banknotu, którą posiada Ferdynand. Kiler mówi „Siarze” o tym, że ową połówkę będzie miał jutro. Następnego dnia usypia „Siarę”, a kolega Ewy, Stanisław (Maciej Figurski) charakteryzuje Stefana w taki sposób, by wyglądał jak po strzale w głowę. Jurek Kiler przywozi „ciało” do Ferdynanda Lipskiego, który wręcza mu połówkę banknotu. Odwozi „Siarę” z powrotem, a gdy ten się budzi, pokazuje mu połówkę banknotu. Zarówno „Siara”, jak i Ferdynand Lipski zlecają Jerzemu Kilerowi odebranie transportu pieniędzy na cargo na Okęciu. Tam rozgrywają się ostatnie minuty akcji. „Siara” spotyka Ferdynanda Lipskiego, po czym dochodzi między nimi do bójki, obaj też zostają aresztowani przez komisarza Rybę (Jerzy Stuhr). Gdy Jerzy Kiler i Ewa jadą po pieniądze, zatrzymuje ich prawdziwy płatny morderca Kiler (Sławomir Orzechowski). Bardzo szybko zostaje on jednak aresztowany. Jerzy Kiler z Ewą odbierają pieniądze i nie wiedzą, co dalej z nimi zrobić. Na koniec pojawia się informacja, że Jerzy Kiler przekazał pieniądze na polską kinematografię, czego później żałował. Obsada[edytuj | edytuj kod] Cezary Pazura – Jerzy Kiler Małgorzata Kożuchowska – Ewa Szańska Jerzy Stuhr – komisarz Jerzy Ryba Janusz Rewiński – Stefan „Siara” Siarzewski Katarzyna Figura – Ryszarda „Gabrysia” Siarzewska Jan Englert – Ferdynand Lipski Krzysztof Kiersznowski – „Wąski” Marek Kondrat – dyrektor więzienia podpułkownik Służby Więziennej Mieczysław Klonisz Jan Machulski – nadinspektor Policji Zenek Sławomir Sulej – „Kudłaty” Piotr Wawrzyńczak – „Iks” Lech Dyblik – „Wstrętny” Władysław Komar – „Uszat” Paweł Deląg – operator Jarosław Marcin Figurski – asystent Stanisław Alex Murphy – doktor Hector Sosa Szymon Majewski – Mioduch Paweł Wawrzecki – orzeł z Urzędu Ochrony Państwa (w rzeczywistości „Kapiszon”, człowiek „Siary”) Mirosław Zbrojewicz – orzeł z Urzędu Ochrony Państwa (w rzeczywistości człowiek „Siary”) Maciej Kozłowski – prokurator Olaf Lubaszenko – aktor na lotnisku Joanna Janikowska – blondynka/Evita (2 role) Kamila Paszke - brunetka Sławomir Orzechowski – nieznajomy (prawdziwy Kiler) Małgorzata Drozd – sekretarka Ferdynanda Lipskiego Cezary Żak – barman Paweł Nowisz - pan Waldek na Cargo Przemysław Predygier - dowódca konwoju Sławomir Pacek - policjant z konwoju Filip Przybylski - policjant z konwoju Michał Borowski - policjant z konwoju Zbigniew Korepta - emeryt Jolanta Rzaczkiewicz - straganiarka Janusz Chlebowski - osiłek w barze Ryszard Franzman - osiłek w barze Katarzyna Łopaciuk - dziennikarka Jacek Jerzyna - dziennikarz Olaf Eysmont - dziennikarz Ryszard Janikowski - ochroniarz „Siary” Jerzy Celiński - ochroniarz „Siary” Jacek Ryniewicz - ochroniarz „Siary” Piotr Zelt - ochroniarz Ferdynanda Lipskiego Julian Mere - ochroniarz Ferdynanda Lipskiego Krzysztof Fus - ochroniarz Ferdynanda Lipskiego Robert Brzeziński - strażnik Józef Stefański - strażnik Mariusz Jakus - Latynos Labrus Duenas Flores - Latynos Produkcja[edytuj | edytuj kod] Pomysł na film Kiler wyszedł od Piotra Wereśniaka, który przyszedł ze scenariuszem do siedziby Studia Filmowego „Zebra”. Opowieść o Jerzym Kilerze zaintrygowała kierującego „Zebrą” Juliusza Machulskiego, który wspólnie z Ryszardem Zatorskim napisał dialogi. Kierownictwem produkcji zajął się Jan Kaczmarski[1]. Jak twierdził Machulski: Ten film jest moim powrotem do komedii, gatunku, w którym czuję się naj­lepiej. W przeciwieństwie do mojego poprzedniego obrazu Girl Guide, który z założenia był niechlujny i grunge’owy, Kiler będzie filmem klasycznie opo­wiedzianym, z profesjonalnymi aktorami[2]. Machulski tłumaczył, że scenariusz Wereśniaka spodobał mu się ze względu na „możliwość zmierzenia się z polskim filmo­wym twardzielem, który rozpanoszył się w naszych ostatnich produkcjach i któ­ry śmieszył mnie do łez”[3]. Stąd też w filmie pojawia się ikoniczna scena przed lustrem, w której Kiler w wykonaniu Cezarego Pazury parodiował kolejno Bruce’a Willisa ze Szklanej pułapki (1988) Johna McTiernana, Ro­berta De Niro z Taksówkarza (1976) Martina Scorsese, Bogusława Lindę z Psów (1992) Władysława Pasikowskiego i Jeana Reno z Leona zawodowcy (1994) Luca Bessona; tym bardziej, że sam Pazura nie był wówczas kojarzony z gangsterskim emploi[3]. Okres zdjęciowy filmu miał miejsce wiosną 1997 roku i trwał zaledwie 31 dni[4]. Ścieżka dźwiękowa[edytuj | edytuj kod] Osobny artykuł: Kiler (album). Muzykę do filmu wykonał zespół Elektryczne Gitary pod przywództwem Jakuba Sienkiewicza. Płyta zawierająca ścieżkę dźwiękową do Kilera okazała się przebojem[5]. Zwłaszcza tytułowy singel „Kiler” zdobył rozgłos, lecz w 2016 roku sam Sienkiewicz wykorzystał go do doraźnych celów politycznych, wykonując utwór w zmienionej wersji skierowanej przeciwko rządom Prawa i Sprawiedliwości[6]. Odbiór i znaczenie[edytuj | edytuj kod] Początkowo producenci filmu szacowali, że do kin na premierę Kilera przybędzie 500-700 tysięcy widzów. Jak się jednak okazało, łączna liczba widzów Kilera, którzy zjawili się w kinach, wyniosła około 2 192 000 osób[1]. Filmoznawca Mateusz Katner w 2020 roku tłumaczył, że Kiler jest satyrą na siermiężną polską rzeczywistość. Przede wszystkim przedmiotem ataku Machulskiego stali się nuworysze, tacy jak gangster Siarzewski, który „używa srebrnej zastawy do jedzenia białej kiełbasy, koniak pije z butelki, a w jego wypowiedziach jest pełno błędów gramatycznych i leksykalnych”[7]. Również senator Lipski, pozornie związany z kulturą wysoką (jego obecności na ekranie towarzyszy muzyka Vivaldiego), jest w gruncie rzeczy osobą wulgarną[7]. Przede wszystkim Katner odczytywał Kilera jako „satyrę na media, które w nowym systemie nakierowane są na szukanie sensacji i z łatwością potrafią manipulować”[7]. Zdaniem Michała Piepiórki Kiler pozwalał widowni przezwyciężyć strach przed przestępczością panoszącą się w Polsce po transformacji ustrojowej[8]. O ile Piepiórka uznawał Kilera za film, który położył kres nurtowi bandyckiemu w polskiej kinematografii[8], o tyle Katner doszukiwał się w Kilerze zaczynu nowego nurtu: komedii bandyckiej. Jej przedstawicielami miałyby być także filmy Chłopaki nie płaczą (2000), Poranek kojota (2001), E=mc² (2002) Olafa Lubaszenki, Ciało (2003) Tomasza Koneckiego i Andrzeja Saramonowicza oraz Czas surferów (2005) Jacka Gąsiorowskiego[7]. Sukces filmu spowodował, że już w 1998 roku Machulski nakręcił jego sequel pod tytułem Kiler-ów 2-óch[1]. Studia Hollywood Pictures oraz 20th Century Fox rywalizowały o prawa do stworzenia amerykańskiej adaptacji Kilera. Amerykański remake miał nakręcić Barry Sonnenfeld[9], lecz ostatecznie projekt porzucono[10]. W 2018 roku Kiler został poddany rekonstrukcji cyfrowej i udostępniony na platformie Zobacz też[edytuj | edytuj kod] Kiler-ów 2-óch Przypisy[edytuj | edytuj kod] ↑ a b c Od pomysłu do sukcesu, Onet Kultura, 10 maja 2000 [dostęp 2021-09-17] (pol.). ↑ Majer 2007 ↓, s. 231. ↑ a b Majer 2007 ↓, s. 232. ↑ Krzysztof Kucharski: Kino polskie 1990–1999. Kino Plus, Toruń 2010, s. 246. ISBN 978-83-931216-2-5 ↑ Największe przeboje zespołu Elektryczne Gitary na jednej płycie - Polska Płyta / Polska Muzyka, 6 stycznia 2021 [dostęp 2021-09-17] (pol.). ↑ Kuba Sienkiewicz zaśpiewał w Opolu protest song? "Kiler skazany na dobre zmiany", Dziennik Gazeta Prawna, 4 czerwca 2016 [dostęp 2021-09-17] (pol.). ↑ a b c d Mateusz Katner, Polski gangster nie ma luzu. O komedii bandyckiej, „Pleograf. Kwartalnik Akademii Polskiego Filmu”, 4, 2020. ↑ a b Michał Piepiórka, Już tylko „Kiler”. Kino końca postkomunizmu, „Kwartalnik Filmowy” (105-106), 2019, s. 73-76 [dostęp 2021-01-30] (pol.). ↑ Majer 2007 ↓, s. 233. ↑ Natalia Nowacka, Czy wiesz, że: Hollywoodzka wytwórnia planowała nakręcić remake "Kilera", Antyradio, 1 lutego 2019 [dostęp 2021-09-17] (pol.). ↑ Ninateka [dostęp 2021-10-31] (pol.). Bibliografia[edytuj | edytuj kod] Artur Majer, Juliusz Machulski – autentyczna autozabawa, [w:] Grażyna Stachówna, Joanna Wojnicka (red.), Autorzy kina polskiego, t. 2, Kraków 2007, s. 217–239. Linki zewnętrzne[edytuj | edytuj kod] Kiler w bazie IMDb (ang.) Kiler w bazie Kiler w bazie Filmweb Zdjęcia z filmu Kiler w bazie Filmoteki Narodowej „Fototeka” pde Od momentu gdy pojawił się w zielonogórskim klubie minęło już ponad 30 lat. Kierował nim ledwie 4 sezony, a jednak gdyby przeciętnemu kibicowi kazać wymienić nazwiska kilku najbardziej znanych prezesów w historii polskich klubów żużlowych, to nazwisko Zbigniewa Morawskiego z pewnością przewinęłoby się często. To on pokazał całej Polsce jak zrobić wynik, a przy okazji z wydarzenia sportowego uczynić show w amerykańskim stylu. Jeśli szukać kogoś, kto dał podwaliny pod to, że dziś PGE Ekstraliga jest najlepszą i najbogatszą żużlową ligą świata, to byłby nim właśnie on. Zbigniew Morawski mocno popchnął polski żużel ku zawodowstwu. - W 1989 roku zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski, a potem przyszedł kryzys, bardzo słaby sezon. Następowały zmiany ustrojowe, kończyło się wsparcie od państwowych zakładów pracy, bo wszystko zaczynało upadać. W 1990 roku odbiło się to na naszych wynikach. Ledwo po barażach (ze Spartą Wrocław - przyp. red.) uratowaliśmy się przed spadkiem. Przygotowania do kolejnego sezonu też wyglądały słabo. Brakowało pieniędzy na sprzęt, motocykle. Nagle jednak zdarzył się cud - powiedział Sławomir Dudek, wówczas jeden z zawodników Falubazu. - Działacze znaleźli darczyńcę w osobie pana Morawskiego i zaczął się boom. Wszedł do klubu z wielkimi pieniędzmi i przewrócił wszystko do góry nogami. Sprzęt, który mieliśmy do tej pory, poszedł do szkółki, a my w ciągu dwóch miesięcy dostaliśmy wszystko nowe, z najwyższej półki. W Szwecji mieliśmy szyte kombinezony, w Danii zamawiane silniki. Wszyscy przecierali oczy ze zdumienia. Wyglądało to tak jak w bajce o Kopciuszku. Weszła czarodziejska wróżka, puknęła w stół i z dyni... zrobiła się kareta - dodał z uśmiechem. Eleganckie toalety na wsi Morawski szybko przekształcił klub w prywatny biznes, nazwał go swoim nazwiskiem, zainwestował w obiekt, a rodzimi zawodnicy w jego składzie stali się pierwszymi polskimi żużlowcami z zawodowymi kontraktami. Dostawali spore pieniądze z zawartych umów, a do tego po każdym meczu mogli jeszcze liczyć na specjalne bonusy od prezesa. - Sprzętu nam nie brakowało, nowe części pojawiały się w klubie na życzenie, prezes wyciągał pieniądze i pytał, czego potrzebujemy. Chciałeś mieć nowy silnik, to miałeś - wspominał parę lat temu jeden z liderów ówczesnego Morawskiego, Jarosław Szymkowiak. - To co w innych drużynach mieli tylko liderzy, u nas wszystkich 7-8 zawodników. Sprzęt, ubiór, klucze, skrzynki na narzędzia, zabezpieczone hotele na wyjazdy, obiady w restauracjach w czasie podróży, zamiast wcześniejszego grilla w lesie - dopowiedział Dudek. Morawskiemu finansowo szło dobrze. Miał hurtownię napojów i w Lubsku-Janiszowicach firmę zajmującą się przetwórstwem runa leśnego. - Na wiosce postawił wielkie hale, tiry wjeżdżały i wyjeżdżały jeden po drugim, nawet toalety były zrobione z rozmachem. Biało-niebieskie dla mężczyzn i biało-czerwone dla kobiet. Cała inwestycja to był wówczas najwyższy światowy poziom - wspomniał Sławomir Dudek. Rozmach wprowadził także do żużla. Jeszcze przed sezonem 1991 nie tylko od sprzętu ugięły się warsztatowe półki, ale i stadion przeszedł renowację, pojawiło się nowoczesne nagłośnienie, a krajowy skład został wzmocniony piątym zawodnikiem świata - Szwedem, Jimmy'm Nilsenem i młodą norweską gwiazdą - Larsem Gunnestadem. Wszystko po amerykańsku Z samych meczów też zrobił show. Miał w Stanach Zjednoczonych rodzinę i był w tym kraju tak zakochany, że w klubowym gabinecie miał ponoć nawet maszynę do popcornu. Więc wymarzył sobie, że będzie robił widowiska w amerykańskim stylu i tak się działo. Już przed inauguracyjnym meczem z Unią Leszno odbył się koncert muzyczny zespołu „Kombi”, a dla kibiców tańczyły ubrane w efektowne stroje dziewczyny z grupy „Magic girls”. - I tych dziewczyn nie było kilka, jak to wygląda dzisiaj na meczach PGE Ekstraligi, ale 30! Wszystkie stroje, pompony sprowadzał im z USA, bo w Polsce w ogóle tego nie można było dostać. My też czuliśmy się trochę jak gwiazdy, bo jak robiono dla nas kombinezony, to w klubie pojawiły się projektantki i każdy nie dość, że został dokładnie zmierzony od stóp do głowy, to jeszcze mógł sobie wybrać kolorystykę stroju - nadmienił Dudek. Wszystko było po amerykańsku. Wielkie M na gwieździstym sztandarze, wielkie M w barwach amerykańskiej flagi na plastronach, przyćmiewające charakterystyczną dla zielonogórzan Myszkę Miki, dla której miejsce znalazło się w rogu. - Bardzo nam na tej Myszce zależało i wymogliśmy to na prezesie - przyznał Dudek. W efekcie tak efektownej oprawy Unia Leszno już przed meczem była skazana na pożarcie. - Wyglądają jak z trzeciego świata - podsumował stroje leszczynian sam prezes Morawski, a spotkanie zakończyło się pewną wygraną gospodarzy 58:31. Lanie przyjął ze spokojem Już drugi mecz sezonu pokazał jednak, że rywalizacja w lidze wcale nie będzie dla zielonogórzan spacerkiem. Pojechali do Lublina i doznali sromotnego lania, ulegając miejscowemu Motorowi (wzmocnionemu Hansem Nielsenem), aż 29:61! - Wtedy wyszedł profesjonalizm prezesa. Nie zrobił tragedii z tego do się stało. Zamiast od razu rzucać karami, wysłuchał co się stało i omówiliśmy wspólnie co można poleprzyć. Miał świadomość, której brakowało kibicom. To, że ubrano nas w ładne ciuchy i kupiono nowe motocykle nie sprawiło przecież, że od razu staliśmy się mistrzami świata - powiedział Dudek. - Potem po każdym meczu w poniedziałek mieliśmy spotkanie z prezesem, działaczami, mechanikami. Krótko podsumowywaliśmy niedzielny mecz, a po 10-15 minutach, gdy już wszystko sobie wyjaśniliśmy, zajmowaliśmy się tym, co można usprawnić przed kolejnymi zawodami - dodał. - Mało pamiętam z czasów startów w Polsce. Mieliśmy po prostu odjechać zawody, otrzymać pieniądze i wracać do siebie. Dopiero w czasach Morawskiego był prawdziwy zespół. Nie wszystkim polskim zawodnikom odpowiadało, że przyjeżdżaliśmy z zagranicy i zabieraliśmy im miejsce, jednak w Zielonej Górze stworzyć ducha drużyny – powiedział niedawno 54-letni Jimmy Nielsen na antenie nSport+. Jego słowa w pełni potwierdził Sławomir Dudek. - Za to naprawdę szanuję prezesa Morawskiego. Ten klimat, który stworzył, pozbawiony wszelkiej zazdrości, był niepowtarzalny. Nie byłem wówczas żadnym orłem w tej drużynie, może tylko średniakiem, ale nie zazdrościłem Andrzejowi Huszczy, czy Jarosławowi Szymkowiakowi, że dostali więcej pieniędzy. Nikt w ogóle na to wtedy nie patrzył. Wszyscy jeździliśmy na zawody razem, busami. Gdy zatrzymywaliśmy się po drodze, to otwierało się bagażnik, a tam zachodnie papierosy, różnego rodzaju batony, napoje. Jedliśmy, piliśmy, rozmawialiśmy. To były niby takie dodatki, ale psychicznie bardzo nam pomagały. Takimi rzeczami budowaliśmy przewagę nad przeciwnikami. Wcześniej, gdy Wybrzeże Gdańsk sponsorował pan Wieczorek, to pamiętam jak zazdrościłem im świecących brokatem strojów. Gdy pojawił się Morawski, to nam zazdrościli wszyscy! Po klęsce w Lublinie zielonogórzanie szybko się otrząsnęli. Do końca sezonu doznali jeszcze tylko dwóch wyjazdowych porażek (28:62 w Bydgoszczy i 43:46 w Lesznie) i zremisowali mecz u siebie z Apatorem Toruń. To wystarczyło by z przewagą trzech punktów w tabeli nad Motorem Lublin, mogli świętować mistrzostwo Polski. Miało być 66 i było! Ostatni mecz (22 września) w ROW-em Rybnik to już była prawdziwa feta. Po każdym zwycięskim biegu gospodarzy z głośników rozlegało się „We are The Champions” grupy Quenn, a zielonogórzanie ze spadającymi z ligi 12-krotnymi mistrzami Polski (zlecieli ostatecznie po przegranych barażach z Wybrzeżem Gdańsk - przyp. red.) robili co chcieli. Ostatecznie uzyskanym wynikiem punktowym wskazali kibicom, na którą listę wyborczą mają głosować w zaplanowanych na 27 października 1991 roku wyborach, pierwszych w pełni wolnych wyborach do sejmu RP. Zwyciężyli 66:24, a właśnie nr 66 miała lista zgłoszona w okręgu nr 14, z której do sejmu miał się dostać sternik zielonogórskiego klubu. Lista miała oczywiście, jak przystało na pana Morawskiego, bardzo prostą i skromną nazwę - Lista Prezesa Morawskiego. Ambicji politycznych niestety nie udało mu się zrealizować. Ugrupowanie zebrało ponad 8000 głosów, ale o niespełna 800 za mało, aby uzyskać poselski mandat. Dla Morawskiego było to spore rozczarowanie. W trakcie sezonu chociaż nie musiał, to wykładał pieniądze na całą pozasportową otoczkę, by zapewnić kibicom rozrywkę, a całej Zielonej Górze rozgłos. Na stadionie koncertował „Lombard”, „Żuki”, a widownię rozśmieszali: kabaret Elita, Tadeusz Drozda czy Władysław Komar. - Jednego tylko żałuję, że stadion nie miał wówczas sztucznego oświetlenia. Wszystko odbywało się przy pełnym słońcu. Szczególnie sztuczne ognie i fajerwerki po spotkaniach wypadały blado. Teraz, gdy mecze kończą się ok. 22:00, wyglądałoby to dużo efektowniej - ocenił Dudek. Morderstwo i tragedie Od momentu wyborów dobra passa prezesa Morawskiego się zakończyła. Zimą przegrał z innym biznesmenem inwestującym w żużel - Romanem Niemyjskim prestiżowy pojedynek o kontrakt indywidualnego mistrza świata Jana Osvalda Pedersena. Duńczykowi zaproponowano w Rybniku 10 tysięcy marek za mecz i zamiast startów w drużynie mistrza Polski, wybrał ofertę z II ligi. Przed startem sezonu 1992 klubem zaś wstrząsnęła na dodatek dramatyczna historia. Dwaj zielonogórscy żużlowcy: Zbigniew Błażejczak i Marek Molka zostali oskarżeni, a następnie skazani za popełnienie brutalnego mordu. Poszło o samochód. Błażejczak kupił od biznesmena Jacka Ostojskiego samochód, ale zapłacił tylko zaliczkę. Gdy przyszło do zapłacenia reszty to zamiast pieniędzy Ostojski dostał 5 ciosów metalową rurką. Cała Zielona Góra była w szoku, tym bardziej, że pieniądze, które był wart opel omega Błażejczak mógł na torze zarobić w jednym meczu. Osłabiona drużyna Morawskiego zakończyła rozgrywki na ledwie czwartym miejscu. Przed kolejnym sezonem miały miejsce kolejne wstrząsy. W trakcie sparingu z Unią Leszno (21 marca 1993 roku) doszło do tragicznego wypadku z udziałem utalentowanego Andrzeja Zarzeckiego. Żużlowiec doznał rozległych obrażeń i na ich skutek trzy dni później zmarł. 6 czerwca jego los podzielił inny młodzieżowiec zielonogórzan - Artur Pawlak. 19-latek podczas meczu sparingowego z II-ligową Polonią Piła uderzył w tylne koło prowadzącego Grigorija Charczenki i z impetem uderzył w bandę. 15 dni później umarł. Osłabiony Morawski skończył sezon na 6. miejscu. Wówczas pojawiały się też pierwsze sygnały o kryzysie finansowym głównego sponsora i prezesa klubu. W 1994 roku zagraniczne gwiazdy przestały być kontraktowane na wszystkie mecze. Brian Karger ostatecznie wystąpił w sześciu spotkaniach, Henrik Gustafsson w trzech, a Peter Nahlin w jednym. Krajowi liderzy nie dostawali już nowych motocykli na zawołanie. Nawet z odebraniem płatności za mecze mieli problemy. W efekcie drużyna z hukiem spadła z ligi, a Morawski odszedł z klubu. Sen o potędze się skończył. Na kolejny medal - brązowy - zielonogórscy kibice musieli czekać wiele lat, do 2008 roku. Plotka o Czarnobylu Morawski dużo inwestował, potęgę klubu i swoją budował na kredytach, ale dlaczego nagle zabrakło mu finansowych możliwości? - Według mnie pogrążyli go nieuczciwi byli pracownicy oraz konkurencja, rozpowszechniająca plotki, że grzyby skupowane i przetwarzane przez Morawskiego są skażone w wyniku awarii elektrowni atomowej w Czarnobylu (miała miejsce parę lat wcześniej w 1986 roku - przyp. red.). Zupełnie też się nie przyjęła na polskim rynku importowana wówczas przez niego borówka amerykańska - powiedział Dudek. Zadłużony były prezes zielonogórskiej drużyny, by uniknąć problemów z prawem, szybko wyemigrował za ocean. Mieszkał w Milwaukke, a ostatnio na Florydzie. Od grudnia 2012 przez jakiś czas twarz Zbigniewa Morawskiego widniała nawet w rejestrze osób poszukiwanych Komendy Głównej Policji. Ścigany był z art. 273 przez prokuraturę z Bielska-Białej i groziło mu do 2 lat więzienia za używanie dokumentu poświadczającego nieprawdę. Obecnie jednak na tej liście już nie widnieje. Kiler i Kiler-ów 2-óch. Kultowe komedie kiedyś i dziś. Sprawdziliśmy, jak obecnie wyglądają miejsca z filmów Juliusza Machulskiego "Kiler" i "Kiler-ów 2-óch" to bezapelacyjnie jedne z najzabawniejszych komedii w historii polskiego kina. Świadczyć może o tym ogromna liczba widzów, którzy... 19 marca 2022, 8:50 Kultowe miejsca z polskich filmów i seriali. Wiele z nich znajduje się w Warszawie i okolicach. Wiemy, jak dziś wyglądają 13 Posterunek, Kiler, Miodowe lata, Rodzina Zastępcza, Dzień Świra, Niania - to tylko niektóre z produkcji, jakie mają swoje zaszczytne miejsce w historii... 10 marca 2022, 11:00 Ekipy filmowe zmorą Żoliborza. Nielegalne parkowanie, spaliny i hałas. "Duża uciążliwość dla mieszkańców" Żoliborz uchodzi za jedną z najpiękniejszych części Warszawy. Liczne parki, zieleń, mnogość zabytków i urokliwe uliczki willowe są nie tylko chlubą mieszkańców... 22 października 2019, 18:25 Warszawskie autobusy coraz bardziej atrakcyjnym planem zdjęciowym dla filmowców Autobusy i tramwaje w Warszawie to często cisi bohaterowie filmów i seriali. Zarząd Transportu Miejskiego podsumował miniony rok i poinformował, że filmowcy... 3 stycznia 2019, 7:37 Jak wyglądałyby znane filmy, gdyby ich akcja toczyła się w Warszawie? Jak wyglądałaby fabuła największych kinowych hitów i najpopularniejszych seriali, gdyby ich akcja toczyła się w Warszawie? Czy Forrest Gump poradziłby sobie w... 24 grudnia 2017, 10:28 Filmy z Warszawą w tle. Od polskiego kina aż po Bollywood! W Warszawie nakręcono dziesiątki filmów, zarówno polskich, jak i zagranicznych - od amerykańskich, przez francuskie, aż po egzotyczne bollywoodzkie produkcje.... 20 października 2017, 9:12 Jak wyglądałyby znane filmy, gdyby ich akcja toczyła się w Warszawie? Jak wyglądałaby fabuła największych kinowych hitów i najpopularniejszych seriali, gdyby ich akcja toczyła się w Warszawie? Czy Forrest Gump poradziłby sobie w... 15 lutego 2017, 14:12 Steven Seagal tropił tu przestępców, a Kiler kupował pomidorki. Słynne sceny kręcone w Warszawie W Warszawie nakręcono dziesiątki filmów, zarówno polskich, jak i zagranicznych - od amerykańskich, przez francuskie, aż po egzotyczne bollywoodzkie produkcje.... 25 sierpnia 2016, 14:08 Filmowa Stolica Lata. Dziś "Kiler" na Polu Mokotowskim [konkurs] We wtorkowy wieczór na kolejnym seansie w ramach Filmowej Stolicy Lata widzowie obejrzą słynną komedię Juliusza Machulskiego "Kiler”. 16 sierpnia 2011, 7:00 Szef Orlenu wielokrotnie podkreślał, że nie ma sobie nic do zarzucenia, nigdy nie został skazany. Sejm ma wysłuchać w czwartek wieczorem - na wniosek klubu KO - informacji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry na temat działań podejmowanych przez prokuraturę we wszystkich sprawach, w których podejrzanym lub oskarżonym był obecny prezes PKN Orlen Daniel Obajtek. Punkt ten dość niespodziewanie znalazł się w porządku czwartkowych obrad Sejmu. Gdy Sejm głosował nad tą kwestią w środę, ponad 100 posłów nie zdążyło wziąć udział w głosowaniu, w efekcie czego opozycji udało się poszerzyć porządek obecnego posiedzenia izby o ten punkt. Informacja ma zostać zaprezentowana po godz. 22. Posłowie Koalicji Obywatelskiej liczą, że minister Ziobro przedstawi "Polkom i Polakom prawdziwą historię Daniela Obajtka". Ta historia jest znana prokuraturze od wielu lat. Ta prawdziwa historia została w sposób precyzyjny opisana w akcie oskarżenia, który prokuratura w Ostrowie Wielkopolskim skierowała do sądu w Sieradzu. Tam znajdziemy odpowiedzi na wszystkie pytania, które przez ostatnie wiele tygodni były często tutaj zadawane - przekonywał poseł KO Marek Sowa. Wyraził też nadzieję, że dzięki czwartkowej informacji Polacy dowiedzą się, jak i dzięki komu "człowiek o tak mrocznej przeszłości" może kierować największą polską spółką paliwową. "Wydaje się, że jeśli tylko niewielka część z tych wszystkich informacji byłaby prawdą, to dyskwalifikuje to taką osobę do pełnienia jakichkolwiek funkcji" - zaznaczył Sowa. Sprawa szefa Orlenu nadaje się na scenariusz dobrego filmu kryminalnego" Michał Gramatyka (KO) ocenił, że sprawa szefa Orlenu "nadaje się na scenariusz dobrego filmu kryminalnego". W tej sprawie jest wszystko - są koperty wypchane pieniędzmi, są spotkania w małopolskich hotelach i restauracjach. W tej sprawie są gangsterzy, tacy jak z filmu "Kiler", tylko dużo groźniejsi, bo nie tylko grozili, ale również bili. W tej sprawie jest ulubione przestępstwo państwa PiS, czyli fałszowanie faktur, zawyżanie wartości towarów. Na tej sprawie oskarżony Obajtek miał dorobić się co najmniej 800 tys. złotych - tyle wynika z aktu oskarżenia - wskazał poseł KO. Jak dodał, akt ten, który kilka lat temu trafił do sądu, został wycofany w celu uzupełnienia materiału dowodowego przez prokuraturę. Sprawę jednak cichaczem umorzono, a prokuratorzy, którzy wnieśli do sądu ten akt oskarżenia, mieli bardzo poważne problemy, bo wobec prokuratorów toczyło się postępowanie o przekroczenie uprawnień. To postępowanie również po cichutku umorzono, dlatego że prokuratura, która je prowadziła, nie dopatrzyła się znamion czynu zabronionego, czyli śledczy wykonali swoją robotę dobrze - podkreślił Gramatyka. On również wyraził nadzieję, że podczas informacji w Sejmie uda mu się dowiedzieć trochę więcej na temat tego śledztwa. Podziękował też posłom PiS, którzy nie wzięli udziału w środowym głosowaniu, umożliwiając organizację w Sejmie dyskusji na temat przeszłości prezesa Orlenu. Wraca sprawa Obajtka O zarzutach wobec Obajtka przed laty informowały media. Według "Newsweeka", na Obajtku ciążyły trzy zarzuty. Pierwszy jest związany z jego działalnością w samorządzie w Pcimiu - miał przyjąć 50 tys. zł łapówki w zamian za wpływ na wyniki przetargu na budowę kanalizacji. Pozostałe dwa to wynik jego pracy w firmie Elektroplast, gdzie Obajtek miał narazić spółkę na stratę blisko 1,5 mln zł i wyłudzić niemal 800 tys. zł. Według mediów, proces nie mógł się rozpocząć przez trzy lata, bowiem na rozprawy nie stawiali się oskarżeni. Ostatecznie Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim wycofała we wrześniu 2016 r. akt oskarżenia w celu jego uzupełnienia nowymi dowodami. Śledczy z Piotrkowa nie dokończyli sprawy; wątki dotyczące Obajtka zostały przeniesione do Prokuratury Okręgowej w Krakowie, która w 2017 roku umorzyła śledztwo przeciwko Obajtkowi, który był wtedy prezesem grupy energetycznej Energa Prokuratura wykluczyła możliwość jego udziału w jakimkolwiek przestępstwie, a prokurator Prokuratury Okręgowej w Krakowie w postanowieniu o umorzeniu śledztwa dowodził, że zeznania osób, które pomawiały prezesa Obajtka, były niewiarygodne. Kilka miesięcy temu "Gazeta Wyborcza" pisała o majątku szefa Orlenu, jego licznych nieruchomościach. W połowie marca jego pełnomocnik Maciej Zaborowski wniósł do CBA o kompleksową kontrolę majątku i oświadczeń majątkowych w imieniu swojego klienta, zapewniając, że nie ma on nic do ukrycia. CBA zapowiedziało w marcu, że podejmie czynności w sprawie kontroli majątku i oświadczeń majątkowych prezesa PKN Orlen. Podało też, że dwukrotnie w przeszłości badało jego oświadczenia majątkowe. Pod koniec marca kilka portali internetowych opublikowało szczegóły dotyczące majątku szefa Orlenu. Z podsumowania, które sporządził portal wynika, że w latach 1998-2020 Obajtek "miał zarobić prawie 7 mln zł, a na zakup działek i nieruchomości wydać niecałe 6 mln zł". Około 2 mln zł szef Orlenu miał pożyczyć od banków lub znajomych. Informacje te przekazał wówczas części mediów mec. Zaborowski. Daniel Obajtek wielokrotnie podkreślał, że jest niewinny. W marcowym wywiadzie dla PAP, udzielonym tuz po publikacjach GW", mówił: "Prawda jest taka, że w prokuraturze nie toczą się przeciwko mnie żadne postępowania. Wszystkie sprawy sądowe, dotyczące wydarzeń, którymi manipuluje +Gazeta Wyborcza+, zostały prawomocnie rozstrzygnięte na moją korzyść". Nie żyje Krzysztof Kiersznowski. Słynny aktor ma ogromny dorobek filmowy i teatralny. Jednak mało kto wie, jak bardzo dramatyczna była jego ról Kiersznowskiego na zawsze zapadło w pamięci polskich widzów. Polacy do dziś cytują dialogi Wąskiego z filmu „Kiler” i Nuty z produkcji „Vabank”.Niewiele osób wie, jak burzliwą i ponurą młodość miał aktor. W 2019 roku, na trzy lata przed śmiercią, Kiersznowski udzielił wywiadu dla Wyznał w nim, że niewiele brakowało, a trafiłby do Kiersznowski: jaki był za młodu?Kiersznowski w jednym z ostatnich filmów „Underdog” gra komendanta policji, ratującego głównego bohatera z tarapatów. Jednak w życiu było mu bliżej do zdecydowanie do postaci Wąskiego, jednego z pomocników gangstera Siary. Aktor w wywiadzie dla wyznał, że 16 roku życia bywał bardzo agresywny i dużo czasu spędzał na ulicy. Dwa razy powtarzał klasę „za nieuctwo”. Kiersznowski tak wspomina tamten czas:– Gdy skończyłem 16 lat, całkiem mi przeszło. Dzięki Bogu, bo wszyscy moi koledzy z podwórka albo już nie żyją, bo umarli z nędzy czy przez wódkę, albo siedzą w więzieniu. Dwóch zmarło właśnie w sprawiło, że się zmienił? Powodem okazała się miłość – pewnego razu, zamiast na ustawkę „z chłopakami z Woli” poszedł na randkę. Spotkanie okazało się na tyle udane, że przyszły aktor spotkał się z nią kolejnego dnia – i tak codziennie przez następne dwa dziewczyna uratowała go przed popadnięciem w poważne kłopoty. Aktor dodał w wywiadzie trzeźwo:– Mogłem skończyć w więzieniu, a co najmniej w poprawczaku. Tylko dwóch nas się z tego podwórka uchowało – mój kolega, który został taksówkarzem, dziś już na emeryturze, i całkiem nieźle mu się powodzi, i ja. Źródło: polecane przez redakcję Lelum:Cała w emocjach Jolanta Kwaśniewska nagle zabrała głos. Polacy wstrzymali oddechRyszarda Kotysa z żoną dzieliła gigantyczna różnica wieku. Niebywałe, kim jest kobietaFatalne wieści dla palaczy. Wkrótce cena paczki może wynieść ponad 20 zł

gangster z filmu kiler