Chwyty i tabulatury na gitarę do piosenki Apel Jasnogórski - wersja młodzieżowa wykonawcy Piosenki Religijne
Miłe słowa są jak plaster miodu, słodyczą dla duszy i lekarstwem dla ciała. Przypowieści Salomona 16:24 ⚫Czasami nasze życie może zmienić się w jednej chwili dzięki potężnemu wpływowi innych ludzi.
Słowa Jego są słodyczą. Słowa Jego są słodyczą I cały pełen jest powabu. Taki jest Miły mój, Oto Przyjaciel mój, córki Jeruzalem. Wersja do wydruku. Akordy e D e D Słowa Jego są słodyczą e G a D I cały pełen jest powabu.
Rosz Haszana, czyli dosłownie „głowa roku”, jest pierwszym dniem nowego żydowskiego roku. Żydzi tego dnia podczas uroczystej kolacji chałkę i jabłka maczają w miodzie, co jest symbolem Bożego błogosławieństwa oraz pragnienia, by nadchodzący rok był również wypełniony słodyczą – o żydowskich tradycjach noworocznych w pierwszym dniu 5784 roku opowiada Centrum Heschela
Gdzie rozpowszechnia się grzech, tam pojawia się jeszcze obfitsza łaska (Rz 5,20). Bóg pozostawia chwasty, byśmy poznawali Go jako łaskę, stając się Jego dziećmi, które otrzymują i dają miłość darmową. Istotnie, Jego wyroki są niezbadane, a Jego drogi nie do wyśledzenia (Rz 11,33). Zło od zawsze stwarza problemy.
Przeczytaj o Miły mój (Słowa jego słodyczą) w wykonaniu Diecezjalna Diakonia Muzyczna Zielonogórsko - Gorzowska i zobacz grafikę, tekst utworu oraz podobnych wykonawców.
. Kiedy zaczynamy czytać słowo Boże, wtedy ono „czyta” nasze życie. My „czytamy” Boga, a On „czyta” nas. Na tym polega Boże czytanie — lectio divina. Duch Boży, który tchnie kędy chce, wyznacza czytającemu drogę do spotkania z życiem zawartym w Jego słowie. To słowo Boże wyznacza rytm życia, a więc także rytm modlitwy serca — „rytm” naszych słów. Boże czytanie nie jest sposobem modlitwy, ustalonym przez człowieka. Jest modlitwą „ustalaną” w człowieku przez słowo Boże. Starożytni chrześcijanie unikali proponowania metod modlitwy, ponieważ nie chcieli, aby duch ludzki przywiązywał się do metod, zamiast do słowa Bożego, które przekracza wszelkie schematy rozumowania. Słowo jest nieprzewidywalne, prowadzi zawsze drogami nowymi, do tej pory nieznanymi. Zanim nastały szkoły duchowości, a z nimi metody modlitwy myślnej, podkreślano jedną modlitwę — tę zakorzenioną w tekście biblijnym. Modlitwa — według starożytnych pisarzy — jest jak drabina oparta o „ziemię” — o tekst biblijny i sięga aż do nieba — prowadzi przez medytację słowa i modlitwę serca do kontemplacji. Wszystko rodzi się i owocuje z ziarna słowa. To znamienne, że Jan Paweł II w programie na trzecie tysiąclecie zapisał powrót do tej właśnie modlitwy słowem. „Konieczne jest zwłaszcza — stwierdził — aby słuchanie słowa Bożego stawało się żywym spotkaniem, zgodnie z wiekową i nadal aktualną tradycją lectio divina, pomagającą odnaleźć w biblijnym tekście żywe słowo, które stawia pytania, wskazuje kierunek, kształtuje życie” (NMI, 39). Począwszy od średniowiecza, próbowano opisać modlitwę, która rodziła się z Bożego czytania. Podczas modlitewnego spotkania ze słowem Bożym zaobserwowano cztery „momenty”: lectio, meditatio, oratio i contemplatio. Należy je rozumieć nie tyle jako kolejne stopnie modlitwy, ile raczej jako uzupełniające się momenty w jednym jedynym doświadczeniu żywego spotkania ze słowem. To, co dzieje się z czytającym, kiedy z wiarą otwiera się na żywe słowo, przedstawił kartuz Guigo II, któremu nota bene przypisuje się ów klasyczny „podział na cztery” w opisie lectio divina: „To tak, jakby czytanie podawało ustom jeszcze stałe pożywienie, medytacja je przeżuwała i przełamywała, modlitwa je smakowała; kontemplacja utożsamia się także ze słodyczą, która wzbudza radość i pokrzepienie”. Lectio divina zatem to spotkanie ze słowem, które karmi nas życiem Bożym. W lectio czytający otwiera „usta” na treść słowa; w meditatio „trawi” je; w oratio „smakuje” słowa, tak iż serce, dotknięte jego smakiem, zaczyna modlić się do Boga — raz Go uwielbia, innym razem błaga czy korzy się przed Nim; w contemplatio zaś doświadcza łaski takiego stanu rozmiłowania w słowie, że wręcz utożsamia się z jego treścią, więcej: jednoczy się ze Słowem Osobowym, tak iż może powiedzieć: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20). Konkretne wydarzenie Najpierw uchwyćmy tekst (Łk 24,13-35) w jego całości. Dokonajmy krótkiej syntezy lektury duchowej, by potem, krok po kroku, „zbierać” i zgłębiać słowo. Łukasz w niezwykle żywy i obrazowy sposób relacjonuje historię dwóch uczniów, którzy — rozgoryczeni wydarzeniami „ostatnich dni” — uchodzą z Jerozolimy do Emaus. Nie wiedzą, że idą donikąd. „Zgarbieni” przez cierpienie, potrafią dzielić się jedynie bólem. Podczas gorącej wymiany zdań, która bardziej przypominała kłótnię niż dialog, spotykają, nie wiedząc o tym, Zmartwychwstałego. Rozmawiają z Nim w drodze, aż do wieczora, a z każdym krokiem zmienia się ich stan ducha. Ujęci osobą i słowami Nieznajomego, nalegają, by pozostał z nimi. Wchodzą razem do domu. Siadają do stołu i rozpoznają Go przy łamaniu chleba, ale wtedy On znika im sprzed oczu. Ich serca płoną. W tej samej chwili wstają od stołu i wracają do Jerozolimy — dokładnie tam, skąd uciekli. Spotykają innych, którzy już wiedzą o Jego zmartwychwstaniu. Oni też dzielą się swoim doświadczeniem. Razem „smakują” życie. Dlaczego Łukasz opisał to wydarzenie? Z pewnością kierował się jakąś intencją. Przywołanie historii dwóch uczniów musiało mieć duże znaczenie dla wspólnoty. Dla niej je zredagował. We wspólnocie Łukasza prawdopodobnie pojawił się kryzys wiary, spowodowany sytuacją historyczną i społeczno-religijną. I oto Ewangelista, pasterz wspólnoty, przypomina doświadczenie uczniów Jezusa, którzy żyli bardzo blisko Niego, ale pośród historii uwikłanej w grzech, pośród niezrozumiałych wydarzeń i cierpienia, nie potrafili odnaleźć sensu życia i obecnego wśród nich Jezusa. Nie widzieli Go i nie doświadczali Jego bliskości. Byli rozczarowani, bo spodziewali się, że On przemieni świat i ich wyzwoli. I chociaż inni z przekonaniem powtarzali, że On żyje, oni wątpili. Nie dostrzegali Jego działania we własnej codzienności. Nie zauważyli, że historia ich życia jest historią zbawienia. Łukasz, opisując pod natchnieniem to wydarzenie, pozostawił i nam żywe słowo, w którym tchnie Duch. Ewangelizuje nas samych, nasze wspólnoty, ilekroć z wiarą i uważnym sercem słuchamy. Duch bowiem tchnął nie tylko w chwili, gdy Łukasz zapisywał konkretne słowa, ale tchnie także „tu i teraz”, gdy czytamy je z wiarą. On zapewnia Pismom „wieczną młodość” (św. Ireneusz). Słowo jest „żyjące i skuteczne” (por. Hbr 4,12). Historia idących do Emaus powtarza się codziennie w Kościele i w świecie. Wszystko, co wydarzyło się w drodze, ma miejsce w naszym życiu, które toczy się między Jerozolimą a Emaus. Pamiętajmy, że Łukasz pisze Ewangelię dla uczniów, którzy, jak my, znali prawdę o zmartwychwstaniu Chrystusa, ale którzy pośród doświadczeń zdają się ją gubić, jakby pozostając przy wydarzeniach Wielkiego Piątku. Gdy ponownie odkryją dobrą nowinę o tym, że Jezus żyje, stanie się ona światłem, które rozświetli ich mroczną historię i zawróci ich z drogi rozczarowania i zwątpienia. Pozwoli im wrócić do Jerozolimy i na nowo odnaleźć siebie i swoją wspólnotę. Nam ta Ewangelia może codziennie wyjaśniać to, co aktualnie przeżywamy. W tradycji Kościoła wydarzenie opisane przez Łukasza przedstawiane jest jako „ikona” lectio divina. Jest to, w rzeczy samej, pierwsza lectio divina w chrześcijańskim znaczeniu (L. Saraceno). Pokazuje, na czym polega Boże czytanie Biblii w codzienności, jak prowadzi ono do „pałania serca” i kontemplacji, jak pomaga odczytać na nowo kierunek i sens życia. Mistrzem na tej drodze jest sam Jezus i Jego słowo. Spróbujmy w takim właśnie kluczu spotkać się z ewangelicznym opisem Łukasza. Chciejmy zgłębiać w tym wydarzeniu słowo, które „czyta nasze życie” i pomaga nam zobaczyć, co wydarza się w nas, gdy przyjmujemy je z wiarą. Obserwujmy przy tym uważnie, w jaki sposób nas ono prowadzi, jakie doświadczenia w nas budzi i do czego wzywa. Lectio: odnaleźć i usłyszeć serce tekstu Żywa i skuteczna lectio zakłada należytą auditio. Można bowiem czytać słowo i go nie słyszeć. Tymczasem pierwsze jest: „Słuchaj”. Trzeba najpierw usłyszeć słowo, uchwycić jego sens, jego główne przesłanie. Bez tego „usłyszenia” tekst pozostaje dla nas niemy i „bez sensu”. Tak było z uczniami idącymi do Emaus. Znali Pisma. Znali także samego Jezusa, słuchali Go często. Nie potrafili jednak czytać wydarzeń tak, jak czyta je Bóg. Ich oczy i uszy były na uwięzi własnych przeżyć. Słyszeli głównie siebie, swój ból, swoje oczekiwania... i rozczarowania. Nie byli w stanie usłyszeć więcej. Jest to sytuacja ucznia, który, choć jest „uczonym w Piśmie”, nie jest zdolny — w takim stanie — do duchowej lektury Pisma. Być może przebrnął nawet przez lekturę egzegetyczno-naukową, ale nie potrafi czytać do końca — w Duchu. Oczywiście, czytanie i rozumienie „litery” jest ważne. Bez uchwycenia sensu litery niemożliwe jest czytanie w Duchu. Samo określenie „Pismo” mówi nam, że spotkanie z żywym słowem dokonuje się najpierw przez spotkanie ze słowem pisanym. Jednak spotkanie z „literą” jest dopiero początkiem słuchania słowa. Pierwsze doświadczenie w lectio jest zwykle trudne. Oto pragniemy spotkać się ze słowem niezgłębionym, a napotykamy na ograniczoność „martwych” słów, które nierzadko są jak kamień (M. Masini). Pragniemy spotkać się z żywym słowem, a napotykamy na nieprzystępność litery. Św. Grzegorz tak zapala nas do lectio: „Jak z zimnego kamienia uderzanego młotem wyskakują gorące iskry, tak z czytania słowa Bożego, za natchnieniem Ducha Świętego uwalnia się ogień”. I zachęca: „Ucz się poznawać serce Boga w słowach Boga”. Warto podjąć trud przejścia poprzez „literę” słowa, ponieważ pod nią ukrywa się wciąż nam się udzielające życie Boga. Tym życiem — jak wyraźnie wskazuje św. Łukasz — jest sam Jezus, który wyjaśnia Pisma. W Nim każde wydarzenie staje się zbawcze. To On stanowi centrum tekstu Łukaszowego — nie uczniowie, nie ich oczekiwania czy rozczarowania. Należy rozpoczynać od wsłuchiwania się w Słowo. Kiedy uczniowie zaczynają skupiać się na Nim i słuchać Go, wówczas życiu zostaje przywrócony porządek i właściwy kierunek. Spostrzegamy, że przez Jego słowo wszystko staje się zrozumiałe. Meditatio: słowo dla mnie i o mnie Kiedy udaje nam się odnaleźć serce tekstu, owo centrum, którym jest sam Jezus, wtedy odnajdujemy sedno przesłania. Ono staje się dla nas kluczem do duchowej lektury. Dzięki niemu możemy teraz „zbierać” i zgłębiać słowo dla nas. Rozpoczyna się meditatio. W niej wszystko jest ważne: słowo, które jest zgłębiane, a także ten, kto je zgłębia. Słowo bowiem jest zawsze o mnie i dla mnie. Bóg mówi do mnie, aby przywrócić mi życie, oczyścić je, pogłębić. Im głębiej odczytuję słowo, a w nim Boga, tym głębiej odczytuję swoje życie. Tak dzieje się z dwoma uczniami idącymi do Emaus. Kiedy odczytują sens słowa, to znaczy poznają Jezusa, wtedy poznają głębiej siebie: poznają, że serce w nich pała. Zauważmy jednak, jak poznają Jezusa — serce Pism. Poznają Go przez Pisma. Taka właśnie jest istota medytacji: Pisma interpretują Pisma: scriptura sui ipsius interpres. Słowo wyjaśniane jest przez słowo. Gdy pojawia się Ten, który uczy czytać w Duchu, wtedy rozpoczyna się Boże czytanie. Zwróćmy najpierw uwagę na dynamikę wydarzenia. Dominuje w nim obraz drogi, na której nie brakuje momentów ciemności, bólu, beznadziei, zawodu, ale także pytań, poszukiwań, wielkich pragnień pałającego serca, światła, rozpoznania Chrystusa, który wciąż żyje — zarówno wtedy, gdy uczniowie Go nie rozpoznają, jak i wówczas gdy Go rozpoznają i gdy znika im sprzed oczu. Jest to droga, na której nie brakuje chwil odejścia, ucieczki, zatrzymania i powrotów. Każdy człowiek wierzący może na niej odnaleźć siebie ze wszystkimi swoimi uczuciami, pytaniami, ze smutkiem i z radością (kard. C. M. Martini). Droga, którą podążają dwaj uczniowie, zaczyna się w Jerozolimie, w jej najwyższym punkcie: gdy wszyscy znajomi Jezusa „stali z daleka” (Łk 23,49), patrząc, jak konał i modlił się: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). Jezus modlił się także za dwóch uczniów, którzy nie wiedzą, co czynią, opuszczając górę i schodząc w dół, do Emaus, najniżej położonej części Judei. Szli coraz bardziej w dół, coraz bardziej pozbawieni nadziei, światła, radości, w dół własnego smutku i rozczarowania. Schodzili — można by powiedzieć — w dół, aż do granicy pytania o sens życia, aż do granicy rozpaczy. Św. Łukasz doskonale wydobył ich stan ducha. Być może przypomina to nasze doświadczenie życia, chwile, gdy „schodziliśmy w dół”, gdy smutek przeważał nad na-dzieją, apatia i lęk nad sensem życia. Kim są uchodzący z Jerozolimy uczniowie? Łukasz napisał: „dwaj z nich”. A więc — jak wynika z kontekstu wydarzenia opisanego wcześniej — dwaj spośród tych, którzy słyszeli od Magdaleny, Jana, Marii, Jakuba, że Jezus zmartwychwstał. Lecz wtedy ich słowa „wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary” (Łk 24,11). Skąd taka reakcja? Kiedy byli na Kalwarii, widzieli z daleka, jakby z zewnątrz, na własne oczy, jak Jezus męczył się i umierał, jak „wyzionął ducha” (Łk 23,46). Nie mogli przebić się przez to, co zewnętrzne, i dostrzec jutrzenkę nadziei, życie pośród koszmarnej ciemności. Ich spojrzenie było czysto ludzkie, takie jak ich serce — nieskore do wierzenia. Tego spojrzenia wiary nie potrafili im także przywrócić inni, którzy byli przy pustym grobie i mieli widzenie aniołów, że On żyje (por. Łk 24,23). Im, uwięzionym w bólu, wydawało się, że tamci „wygadują niestworzone rzeczy”. „Tego samego dnia” — jak podkreśla Łukasz — uczniowie ci opuszczają Jerozolimę; „tego samego dnia”, czyli w stanie bólu i rozgoryczenia. Właśnie dlatego, że byli odurzeni bólem i mieli zamroczone spojrzenie, nie czuli, nie wiedzieli, nie widzieli, że idąc do małej wsi, oddalając się od miejsca, gdzie Jezus nie tylko umarł, ale i zmartwychwstał, idą donikąd. Przez opisany stan przeżyć i zachowanie uczniów natchniony tekst dotyka stanu naszego ducha — tego, co miało lub ma miejsce w naszym życiu: bólu, rozgoryczenia, zwątpienia, mylenia kierunków życia. Warto potem, na modlitwie, wrócić do tego, co wywołuje w nas Łukaszowy opis, starać się zachowywać w sercu słowa, które poruszają nas i konfrontują z naszym życiem. Teraz Łukasz pokazuje nam owych uczniów z bliska. Ujawnia jakby ich ból na twarzach, stan ducha, wspólne cierpienie. Pokazuje ich rozmawiających ze sobą. Nie jest to jednak zwyczajna rozmowa dwóch ludzi, którzy spacerują i sobie gwarzą, idąc do „spokojnej wsi”. Oni „rozmawiali i rozprawiali ze sobą”, żywo dyskutowali. Chodzi więc o ludzi, którzy coś bardzo mocno przeżywają, którzy — jak za chwilę napisze Łukasz — są rozczarowani. Co to znaczy? Czują się zranieni w swych oczekiwaniach, zawiedzeni: „A myśmy się spodziewali...” (w. 21). Kiedy dwóch zranionych mówi o swoich ranach, wtedy ranią się jeszcze bardziej i ból ulega pomnożeniu. Ból rozczarowania więzi ich oczy (zob. w. 16). Ich trudne uczucia mają władzę nad nimi. Widzą tylko ból i nie rozpoznają w przechodniu Jezusa — właśnie Tego, za którym tęsknili, z którym wiązali ogromne nadzieje i po którym się tyle spodziewali. To właśnie o Nim namiętnie dyskutowali. Tymczasem jest On dla nich jak obcy. Doskonale wydobył to Łukasz, pisząc, że kiedy Jezus dołączył do nich i zapytał, o czym rozprawiają, „zatrzymali się smutni” (w. 17), mówiąc do Jezusa: „Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało” (w. 18). W bólu i w zdenerwowaniu wypowiadają prawdę nie tyle o Jezusie, ile o sobie, choć nie są tego świadomi. Do tej pory byli w stanie wielkiego cierpienia, zagubienia, rozczarowania. Te uczucia jeszcze bardziej ujawniły się w rozmowie z Jezusem. Ale to właśnie On jest centrum Ewangelii. On jest w sercu także tego wydarzenia. Tam, gdzie jest Jezus, dokonuje się przełom. Następuje on właśnie wtedy, gdy do schodzących „w dół” zbliża się Zmartwychwstały. Jego podejście, nacechowane wielką subtelnością, oraz pytania, jakie stawia, ujawniają niezwykłą pedagogię. Jezus zadaje pytanie, o czym rozprawiają, nie dlatego, że nie wie, ale dlatego, aby oni sami opowiedzieli, co się w nich dzieje, aby usłyszeli siebie wobec trzeciej osoby, której na razie nie rozpoznają, aby w ten sposób nabrali dystansu do swoich przeżyć. Najpierw następuje wybuch emocji: są smutni, zdenerwowani, ujawniają swoje rozczarowanie: „A myśmy się spodziewali” (w. 21). Okazuje się, że opowiadają ewangeliczny kerygmat, ale tylko do połowy (kard. C. M. Martini). Ból nie pozwala im pójść dalej. Mówią w szczegółach o śmierci Jezusa i toną w pesymizmie. Nie widzą dalszych wydarzeń i nie widzą życia dla siebie w Jerozolimie. W ich relacji istnieje jedynie negatywne przesłanie. Był to, mimo wszystko, bardzo ważny moment. Jezus podprowadził ich do wypowiedzenia zalegającej w sercu goryczy. Kiedy już się wyżalili, wówczas Jezus zaczyna mówić. Używa mocnego słowa, które dla zasklepionych w lęku i bólu jest jak uderzenie młotem, ale jest także pierwszą iskrą światła wyprowadzającą ich z ciemności. Jezus mówi: „O nierozumni (anoetoi)”, co oznacza także: bezmyślni, twardzi, twardogłowi. Słowo to zwraca uwagę nie na chorobę ich rozumu, ale serca. To ich schorzałe serce jest powodem takiego patrzenia na wydarzenia. Jezus mówi, że jest „nieskore (bradeis) do wierzenia”, czyli powolne, opieszałe. Jezus dobiera trudne, ale żywe słowa, które skutecznie „reanimują” ich serca. Być może już w tym momencie ich serca zaczęły pałać (zob. w. 32). Jezus, chociaż jeszcze tego nie dostrzegają, przez słowo uzdrawia ich serca. Z chwilą gdy zaczyna im wyjaśniać Pisma, ich droga zmienia kierunek. Chociaż fizycznie są w drodze do Emaus, duchowo już zaczynają powracać do Jerozolimy. Owoc słowa ujawni się w swoim czasie. Ale ziarno już znalazło glebę i rozpoczęło „bieg życia”. Tak więc Jezus przywołuje słowa Pisma. Do tej pory ich ludzkie słowa, pochodzące z chorego serca, coraz bardziej ich zamykały. Jezus wprowadza w ich serce słowa Pisma, słowa życia. Zwróćmy jednak uwagę, że słowa Pisma stają się żywe, ponieważ odczytuje je Jezus. Uczniowie mogą przez Jezusa odczytać Pisma. Tylko w ten sposób. To Jezus, Słowo ostateczne, prowadzi do ostatecznego wyjaśnienia Pisma. W Nim każde, nawet najbardziej trudne słowo z czasem staje się zrozumiałe. Bez Jezusa uczniowie nie byli w stanie odczytać Pisma. On stał się ich światłem, dzięki któremu rozumieją to, co przecież już wcześniej czytali. Podobnie jest z naszym odczytywaniem słowa. Łukasz pisze, że Jezus „wykładał im” (w. 27), czyli otwierał zamknięte przed nimi drzwi do objawionej prawdy. Wyjaśniał słowa, które odnosiły się do Niego, a więc odwrócił ich uwagę od nich samych, a skupił na Nim samym. Kiedy Jezus zaczyna wyjaśniać im Pisma, wtedy także zaczyna się wyjaśniać ich życie. Jak długo sami interpretowali słowo przez swoje twarde serce i obciążone spojrzenie, ich życie pozostawało w mrokach niewiedzy, a słowo — tak im się zdawało — zawodziło. Kiedy zaczęli słuchać słowa, tak jak Jezus je słyszy, zaczęło ono interpretować ich życie. Wtedy odsłoniło się znaczenie nawet najbardziej bolesnych wydarzeń. Zaczęli nawet dostrzegać sens cierpienia: „Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć?” (w. 26). Co się dzieje? Zauważmy, że Jezus jest bardzo cierpliwy, nie skraca drogi. Zniża się do ich poziomu. Idzie z nimi w dół. Tłumaczy, wyjaśnia i czeka, aż ich serce będzie zdolne przyjąć słowo. „Ludzie — jak mówi mądrość żydowska — są w stanie usłyszeć tylko to, co są gotowi usłyszeć”. Spotkanie uczniów z Jezusem, Słowem Wcielonym, przypomina, że Bóg mówi do każdego z nas w sposób indywidualny, uwzględnia naszą siłę i przygotowanie (M. Masini). Św. Grzegorz Wielki wyraził tę prawdę w doskonale sformułowanej sentencji: Scriptura crescit cum legente — „Pismo rośnie wraz z czytającym”. Zwraca ona uwagę na doświadczenie, w które wchodzimy za każdym razem, gdy otwieramy Biblię i zaczynamy czytać pierwsze litery i słuchać pierwszego dźwięku, w którym objawia się pokorne słowo Boga. Podczas każdego czytania Biblii dzieje się coś niezwykłego. Wszechpotężne, nieogarnione słowo Boga z dzieckiem rozmawia jak dziecko, z młodzieńcem jak młodzieniec, z dorosłym jak dorosły. „W Piśmie świętym objawia się — jak czytamy w konstytucji Dei Verbum — bez żadnego jednak uszczerbku dla prawdy i świętości Boga, przedziwne «zniżanie się» wiecznej Mądrości, «abyśmy dowiedzieli się o niewysłowionej łaskawości Boga oraz o tym, jak bardzo w swej trosce i staraniu dostosował do nas sposób przemawiania»” (13). Oratio: serce rozmodlone przez słowo Wróćmy do uczniów. Są jak nieporadne dzieci, jakby w stanie napięcia. Jeszcze nie rozpoznali Jezusa, ale czują, że Jego słowa ich dotykają. Chcą trwać przy słowach, których owoców jeszcze nie widzą. Łukasz daje nam niezwykłą lekcję, której ikoną w jego Ewangelii pozostaje Maryja: zachowywała i rozważała słowa, których zrozumienia nie miała. Uczniowie proszą Jezusa: „Zostań (meinon) z nami!” (w. 29). Wszedł więc i został z nimi pod jednym dachem, czyli w zażyłej więzi, w blis-kości. Trwają w słowie. Przebywają razem. Miejsce, gdzie przebywają, ich życie, staje się domem Słowa. To trwanie „serca przy sercu” owocuje nowym wydarzeniem, którego sami nie mogli przewidzieć. Prowadzi ich do kolejnego przełomu. Contemplatio: serce, które pała Obecność Jezusa przełamuje stan ducha uczniów, ich spojrzenie i cierpienie. „Odmówił błogosławieństwo, połamał go [chleb] i dawał im” (w. 30). Jezus od słów przechodzi do znaków. Co oznacza Jego gest? Przełamanie chleba to znak życia. Ten znak dotyczy uczniów, tego, co tu i teraz w nich się dzieje. Obecność Jezusa pokonuje w nich śmierć. Wtedy „otworzyły się im oczy i poznali Go” (w. 31). Odczytali swoje życie jako historię zbawienia. Tam, gdzie odczuwali największą beznadzieję, rodziło się nowe życie. Zaczęli widzieć życie z perspektywy Jezusa. I kiedy Go poznali, „On zniknął im z oczu” (w. 31). Ich serce zostało przemienione. Otrzymali nowe spojrzenie. Poczuli w sobie życie, które nosili w zalążku. „I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas...?»” (w. 32). Nie ma nic piękniejszego, niż doświadczać obecności Boga pośród codzienności i modlić się nią. Człowiek kontemplacji potrafi rozpoznać obecność Boga w najprostszych znakach codzienności i kroczyć z Nim w jednym kierunku, nawet wtedy, gdy wydaje się, że On znika sprzed oczu... Contemplatio jest więc doświadczeniem, które dokonuje się w codzienności. Nie jest ucieczką od tego czasu, ale wręcz przeciwnie — odnalezieniem jego centrum. Ten, kto dzięki słowu odnajduje Jezusa jako centrum życia, odnajduje także sens codzienności. Jezus znika, to znaczy pozostawia uczniom pełną wolność w kierowaniu swoim życiem. Pozostaje nadal obecny — jak wtedy, gdy wyruszyli w drogę do Emaus, gdy kłócili się, gdy zatrzymali się smutni. Uzdrawia serca i pozwala, aby biły rytmem ich życia i wiary. Niczego nie narzuca, nie wymusza. Pozostaje jakby w cieniu — nawet wówczas, gdy idziemy w odwrotnym kierunku, gdy żyjemy pełni bólu — lecz zawsze obecny: w słowie, Eucharystii, w wielu przechodniach, w znakach pros-tych jak chleb. Zawsze pragnie jednego: zmartwychwstać. Taka jest też konkluzja Łukasza. Napisał: „W tej samej godzinie, zabrali się i wrócili do Jerozolimy”. Używa określenia anastantes — „powstawszy”, a więc tego samego, które zostało użyte w relacji o zmartwychwstaniu Jezusa. Oni nie tylko powstali od stołu. W sensie duchowym: oni powstali z martwych! (I. Gargano). Takie powstanie nie mogło się dokonać o ludzkich siłach. Krzysztof Wons SDS (ur. 1959), rekolekcjonista, kierownik duchowy, teolog duchowości, dyrektor Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie, redaktor naczelny „Zeszytów Formacji Duchowej”. Ostatnio opublikował w cyklu lectio divina książki Uwierzyć Jezusowi. Rekolekcje ze św. Markiem i Powierzyć się Jezusowi. Rekolekcje ze św. Mateuszem. opr. aw/aw
Jozafat R. Gohly OFM – MODLITWY FRANCISZKAŃSKIE – część IX . UWIELBIENIE BOGA NAJWYŻSZEGO . 1 Ty jesteś Święty Pan Bóg jedyny, który czynisz cuda (por. Ps 76,15). 2 Ty jesteś mocny, Ty jesteś wielki (por. Ps 85,10), Ty jesteś najwyższy, Ty jesteś Królem wszechmogącym, Ojcze święty (J 17,11), Królu nieba i ziemi (por. Mt 11,25). 3 Ty jesteś w Trójcy jedyny Pan Bóg nad bogami (por. Ps 135,2), Ty jesteś dobro, wszelkie dobro, najwyższe dobro, Pan Bóg żywy i prawdziwy (por. 1Tes 1,9). 4 Ty jesteś miłością, kochaniem; Ty jesteś mądrością, Ty jesteś pokorą, Ty jesteś cierpliwością (Ps 70,5), Ty jesteś pięknością, Ty jesteś łaskawością, Ty jesteś bezpieczeństwem, Ty jesteś ukojeniem, Ty jesteś radością, Ty jesteś nadzieją naszą i weselem, Ty jesteś sprawiedliwością, Ty jesteś łagodnością, Ty jesteś w pełni wszelkim bogactwem naszym. 5 Ty jesteś pięknością, Ty jesteś łaskawością, Ty jesteś opiekunem (Ps 30,5), Ty jesteś stróżem i obrońcą naszym; Ty jesteś mocą (por. Ps 42,2), Ty jesteś orzeźwieniem. 6 Ty jesteś nadzieją naszą, Ty jesteś wiarą naszą, Ty jesteś miłością naszą, Ty jesteś całą słodyczą naszą, Ty jesteś wiecznym życiem naszym: Wielkim i przedziwnym Panem, Bogiem wszechmogącym, miłosiernym Zbawicielem. . Okoliczności powstania Uwielbienie Boga Najwyższego powstało na Alwerni we wrześniu 1224 r. Franciszek po raz kolejny udał się w to miejsce, by odprawić czterdziestodniowy post ku czci Błogosławionej Dziewicy i św. Michała Archanioła. Post rozpoczynał się od święta Wniebowzięcia NMP i trwał do 23 września, do uroczystości św. Michała Archanioła. Razem z nim był na Alwerni obecny brat Leon, jako towarzysz i sekretarz Biedaczyny. Modlitwa Uwielbienia Boga Najwyższego została napisana osobiście przez św. Franciszka. Na niewielkim pergaminie o wymiarach 10×14 cm znajduje się na jednej stronie błogosławieństwo dla brata Leona, a na drugiej uwielbienie Boga Najwyższego. O okolicznościach powstania tej modlitwy pisze Celano w następujący sposób: „Kiedy Święty przebywał na górze Alwernia, zamknięty w celi, jeden z jego towarzyszy bardzo pragnął mieć krzepiące pismo ku czci Pana, skreślone krótko ręką świętego Franciszka. Wierzył bowiem, że za pomocą tego pisma wyjdzie cało albo przynajmniej mniej ucierpi od ciężkiej pokusy, jaka go dręczyła, pokusy nie ciała, lecz ducha. Męczył się tym pragnieniem, ale bał się wyjawić go otwarcie świętemu ojcu. Ale to, czego nie powiedział mu człowiek, objawił Duch. Pewnego dnia Franciszek zawołał go, mówiąc: „Przynieś mi kartę i atrament, ponieważ chcę napisać słowa Pańskie i Chwalby, jakie rozważyłem w sercu swoim”. Szybko przyniósł mu, o co prosił, a Święty napisał własnoręcznie Chwalby Pana i słowa, jakie chciał, a na końcu błogosławieństwo dla brata. Powiedział: „Weź sobie tę kartę i pilnie strzeż jej aż do dnia swej śmierci” (2 Cel 49). Modlitwa zachowała się w rękopisie do dnia dzisiejszego i znajduje się w relikwiarzu, w pomieszczeniu znajdującym się obok bazyliki dolnej w Asyżu. Stary inwentarz Sacro Convento wspomina o tej relikwii w spisie inwentarza z 1338 r.: „Również jest tablica drewniana ze szkłem z obu stron, w której jest błogosławieństwo, które dał święty Ojciec Franciszek bratu Leonowi, towarzyszowi swemu, napisane własną ręką tego świętego Ojca; i uwielbienia jego są tamże” oraz w inwentarzu z 1473 r., który wspomina srebrny relikwiarz, „w którym jest własnoręczne pismo świętego Franciszka” (Pisma, s. 241-242). Na przedniej stronie ukazane jest błogosławieństwo dla br. Leona, na odwrocie modlitwa Uwielbienie Boga Najwyższego. Oprócz słów napisanych osobiście przez Franciszka, pergamin zawiera napisaną czerwonym atramentem adnotację poczynioną później przez br. Leona. Brat Leon napisał własnoręczne uwagi na wspomnianym pergaminie, wyjaśniając dokładniej okoliczności powstania modlitwy: „Błogosławiony Franciszek na dwa lata przed swoją śmiercią odprawiał post czterdziestodniowy na Alwerni ku czci Błogosławionej Dziewicy, Matki Boga i Błogosławionego Michała Archanioła od święta Wniebowzięcia Świętej Maryi Dziewicy do święta św. Michała we wrześniu, i spoczęła na nim ręka Pańska; po widzeniu i słowach Serafina oraz pojawieniu się stygmatów Chrystusa na jego ciele ułożył te uwielbienia napisane na drugiej stronie kartki i własną ręką napisał, dziękując Bogu za dobrodziejstwo mu wyświadczone” (Pisma, wyd. s. 65). Pośrodku kartki br. Leon dopisał wyjaśnienie: „Błogosławiony Franciszek napisał własną ręką to błogosławieństwo dla mnie, brata Leona” oraz u dołu „W ten sam sposób własnoręcznie uczynił ten znak Thau z głową” (Pisma, s. 242). Z tekstu wynika, że pierwotną była modlitwa uwielbienia, a następnie Franciszek na odwrocie napisał błogosławieństwo dla br. Leona. Uwagi Leona mówią o autorstwie Franciszka – „własną ręką napisał”, czasie powstania utworu – „we wrześniu”, po „pojawieniu się stygmatów Chrystusa” oraz o motywach ułożenia tego hymnu uwielbienia – „dziękując Bogu za dobrodziejstwo mu wyświadczone”. Leon nosił nieustanni ze sobą ten kawałek pergaminu jak relikwia. Z tego powodu, iż pergamin złożony był na czworo i noszony wiele lat – br. Leon zmarł w 1271 r., jest nieco zniszczony. Lepiej zachowana jest część zawierająca błogosławieństwo dla br. Leona. Modlitwa uwielbienia jest mało czytelna, ale tekst tej modlitwy jest doskonale zachowany dzięki licznym odpisom. Odpisy znajdują się w licznych zbiorach rękopiśmiennych z XIV i XV w. Łącznie zawierają ten tekst dwadzieścia dwa rękopisy, dwa starowłoskie tłumaczenia oraz trzy wczesne druki z XVI w. (Pisma, s. 243). Budowa modlitwy Tekst modlitwy Uwielbienie Boga Najwyższego składa się z 33 wierszy. Została ona napisana pod koniec postu ku czci św. Michała, który trwał przez dni 40. Tak jakby dla każdego dnia było przeznaczone jedno wezwanie. Większość z nich rozpoczyna się słowami „Ty jesteś…”. Modlitwa stanowi zbiór różnych aklamacji biblijnych lub osobistych wezwań. Dziewięć aklamacji ma swoje bezpośrednie odniesienie do tekstów biblijnych, głównie do Księgi Psalmów lub ksiąg nowotestamentalnych. Pozostałe wyrażają osobistą relację autora do Boga. Franciszek dwukrotnie powtarza dwie aklamacje. W strofie czwartej i piątej mamy powtórzenia przymiotów Boga: „Ty jesteś pięknością, Ty jesteś łaskawością”. Na podstawie użytych określeń można zobaczyć jaki obraz Boga ukształtował się w sercu św. Franciszka. Słowa Biedaczyny są na tyle ważne, że wypływają bezpośrednio z jego wewnętrznego natchnienia, które napełniało go tuż po stygmatyzacji: „chcę napisać słowa Pańskie i Chwalby, jakie rozważyłem w sercu swoim”. W tym samym duchu zostało nakreślone Błogosławieństwo dla brata Leona, które stanowi tylko trzy wiersze i jest powtórzeniem błogosławieństwa aaronowego znanego z Księgi Liczb. Kartka dla Brata Leona chociaż ma wyraźnie dwie strony, dwa oblicza, stnowi pewną całość. Na jednej stronie Franciszek rysuje obraz wielkości Boga, który jest mocny, wielki, najwyższy, Królem wszechmogącym – „wiecznym życiem naszym”. Natomiast na drugiej stronie pergaminu kreśli spływające od wielkiego Boga na br. Leona błogosławieństwo – „Niech zwróci oblicze swoje ku tobie i niech cię obdarzy pokojem”. W błogosławieństwie dla brata Leona Franciszek ujmuje jeszcze jeden przymiot Boga, niewypowiedziany w samym Uwielbieniu Boga Najwyższego. To pokój, który jest następstwem skierowania Bożego oblicza na człowieka i przyjęcia Jego błogosławieństwa. W ten sposób Franciszek uzupełnia obraz Boga, który błogosławi, strzeże, miłuje się nad człowiekiem, zwraca swe oblicze na człowieka, a przede wszystkim obdarza pokojem, który jest darem samego Boga. W większości publikacji uwielbienie jest drukowane w jednym ciągu, bez wyraźnego podziału. Przypomina formę litanii, wychwalającą przeróżne przymioty, zaczynając każdy wiersz od zwrotu „Ty”, skierowanego do Boga. Patrząc jednak na zawartość treściową poszczególnych wezwań, możemy podzielić cały tekst na trzy części. Analiza tekstu 1 Ty jesteś Święty Pan Bóg jedyny, który czynisz cuda (por. Ps 76,15). 2 Ty jesteś mocny, Ty jesteś wielki (por. Ps 85,10), Ty jesteś najwyższy, Ty jesteś Królem wszechmogącym, Ojcze święty (J 17,11), Królu nieba i ziemi (por. Mt 11,25). 3 Ty jesteś w Trójcy jedyny Pan Bóg nad bogami (por. Ps 135,2), Ty jesteś dobro, wszelkie dobro, najwyższe dobro, Pan Bóg żywy i prawdziwy (por. 1Tes 1,9). . Pierwsza część modlitwy wskazuje na samego Boga, na Jego świętość i wielkość. Większość modlitw św. Franciszek rozpoczyna od ukazania wielkości Boga: „Najwyższy, chwalebny Boże”, „O Najświętszy Ojcze nasz”, „Wszechmogący, wiekuisty, sprawiedliwy i miłosierny Boże”. Uwielbienie rozpoczyna się od stwierdzenia – „Ty jesteś Święty Pan Bóg jedyny”, wraz ze zdaniem pobocznym „który czynisz cuda”. Potem następuje zestawienie innych określeń odnoszących się do świętości Boga: mocny, wielki, najwyższy, Król wszechmogący, Król nieba i ziemi, w Trójcy jedyny, Bóg nad bogami, Bóg żywy i prawdziwy. To wielki szacunek Franciszka do Boga, którego traktuje jako Pana nieba i ziemi. Nie przeszkadza to odnosić się do Wszechmocnego Boga w formie „Ty”. Biedaczyna jest równocześnie świadomy tego, iż Święty Bóg jest jego Ojcem, „który czyni cuda” i jest dawcą wszelkiego dobra – „Ty jesteś dobro, wszelkie dobro, najwyższe dobro”. Zwrot ten pojawia się również w innych tekstach Franciszka, jak Modlitwa pochwalna odmawiana przy wszystkich godzinach: „Wszechmogący, najświętszy, najwyższy i największy Boże, wszelkie dobro, największe dobro, całe dobro, który sam jesteś dobry” (MP 11), czy w Regule niezatwierdzonej, gdzie Franciszek pisze: „jedynego prawdziwego Boga, który jest pełnią dobra, wszelkim dobrem, całym dobrem, prawdziwym i najwyższym dobrem, który sam jeden jest dobry” (1 Reg 23, 9). Największego cudu dobroci Boga właśnie co doświadczył na Alwernii, otrzymując znamiona męki Chrystusa, upodabniając się w ten sposób do Tego, którego przez całe życie pragnął naśladować w sposób doskonały. Jakże nie cieszyć się i nie uwielbiać Boga za tak wielki dar, który otrzymał? Franciszek dwukrotnie w tym fragmencie uwielbienia modli się do Ojca słowami samego Jezusa. Jeno wezwanie zaczerpnięte jest z modlitwy arcykapłańskiej Chrystusa podczas ostatniej wieczerzy, kiedy modli się „Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś” (J 17, 11). Drugi użyty fragment pochodzi z Ewangelii św. Mateusza i przypomina modlitwę Jezusa: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Mt 11, 25). Transcendecja i wielkość Boga, o której tak wiele Franciszek mówi w początkowych wersetach tej modlitwy, wcale nie oddala Boga od człowieka. Bóg, który jest Święty, Król nieba i ziemi, w Trójcy jedyny, jest Ojcem świętym, przepełnionym dobrocią. Dla Franciszka ten wszechmogący Bóg jest Bogiem żywym i prawdziwym, pełnym miłości i mądrości, o czym pisze w kolejnych wezwaniach modlitwy. 4 Ty jesteś miłością, kochaniem; Ty jesteś mądrością, Ty jesteś pokorą, Ty jesteś cierpliwością (Ps 70,5), Ty jesteś pięknością, Ty jesteś łaskawością, Ty jesteś bezpieczeństwem, Ty jesteś ukojeniem, Ty jesteś radością, Ty jesteś nadzieją naszą i weselem, Ty jesteś sprawiedliwością, Ty jesteś łagodnością, Ty jesteś w pełni wszelkim bogactwem naszym. 5 Ty jesteś pięknością, Ty jesteś łaskawością, Ty jesteś opiekunem (Ps 30,5), Ty jesteś stróżem i obrońcą naszym; Ty jesteś mocą (por. Ps 42,2), Ty jesteś orzeźwieniem. 6 Ty jesteś nadzieją naszą, Ty jesteś wiarą naszą, Ty jesteś miłością naszą, Ty jesteś całą słodyczą naszą, Ty jesteś wiecznym życiem naszym: . Ta część modlitwy uwielbienia Boga skupia się na określeniu natury Boga. Wykaz rozpoczyna stwierdzenie: „Ty jesteś miłością, kochaniem”. Podwójne wymienienie miłości ma tylko podkreślić ważność i wielkość miłości Boga. Po miłości jest mądrość, pokora i cierpliwość, piękno i łaskawość, bezpieczeństwo i ukojenie, radość, nadzieja i wesele oraz sprawiedliwość poprzedzająca łagodność. Każde z tych wezwań ma swoje uzasadnienie i potwierdzenie w innych pismach św. Franciszka. Wszystko to buduje pewne napięcie i prowadzi do podsumowania pierwszego etapu tej części i stwierdzenia: „Ty jesteś w pełni wszelkim bogactwem naszym”. To oddaje w pełni Franciszkowe „Bóg mój i wszystko”. Jeżeli ktoś posiada Boga, to przez Niego może cieszyć się wszelkim dobrem, bo On jest wszelkim bogactwem człowieka zanurzonego w Bogu. Po ukazaniu wielkości Boga i Jego potęgi, Franciszek najpierw powtarza użyte już wyrażenia mówiące o piękności i łaskawości Boga, a następnie wymienia zwroty ukazujące Boga otaczającego troską i opieką człowieka. Przy Bogu, który jest Opiekunem, Stróżem, Obrońcą, Mocą i Orzeźwieniem, człowiek może czuć się bezpieczny. Wezwania z tej części modlitwy są pełne pokrzepienia i umocnienia. Pozwalają na budowaniu swojego życia na fundamencie wiary, nadziei i miłości. Kiedy Franciszek rozpoczynał swoje życie pokuty modlił się w kościele św. Damiana prosząc o „prawdziwą wiarę, niezachwianą nadzieję i doskonałą miłość”. Po przeżyciu kilkunastu lat w łączności z Bogiem, modli się stwierdzając: „Ty jesteś nadzieją naszą, Ty jesteś wiarą naszą, Ty jesteś miłością naszą”. Już nie musi prosić. Posiadł Boga, który napełnił go największym szczęściem i radością, który stał się dla niego „całą słodyczą”. Jak emocjonalnie i wewnętrznie przeżywał Boga pisze Celano w życiorysie Franciszka: „Bracia, którzy z nim przebywali, wiedzą jak codziennie i stale głosił Jezusa, jak słodko i rozkosznie rozprawiał o Nim, jak łagodnie i z pełną miłością rozmawiał na Jego temat.” (1 Cel 86). „Spośród różnych słów, jakimi posługiwał się w mowie potocznej, nie bez pewnego wzruszenia słuchał o miłości Boga. Słysząc o miłości Boga, natychmiast pobudzał się, wzruszał, rozpalał, jak gdyby pałeczką zewnętrznego głosu dotknięto wewnętrznych strun jego serca.” (2 Cel 196). Ostatnie zdanie tej części ukierunkowuje nas na ostateczność – „Ty jesteś wiecznym życiem naszym”. Franciszek zawsze żył w świadomości, iż nasze ziemskie życie znajdzie kontynuację i dopełnienie w życiu wiecznym i o tym nie zapomina w modlitwie Uwielbienia i słowach pociech skierowanych do br. Leona. Wielkim i przedziwnym Panem, Bogiem wszechmogącym, miłosiernym Zbawicielem. . Ostatnie zdanie Uwielbienia na nowo przypomina wielkość Boga. To klamra spinająca całość modlitwy i nawiązująca do pierwszego wezwania, mówiącego „Ty jesteś Święty, Pan Bóg jedyny”. Franciszek kończąc modlitwę po raz kolejny przywołuje wielkość i niepojętość Boga. Czyni to potrójną aklamacją, używając trzech tytułów: Pan, Bóg, Zbawiciel. Mówi o Panu wielkim i przedziwnym, o Bogu wszechmogącym oraz Zbawicielu miłosiernym. Nawet jeżeli niepojęta i nieogarniona jest wszechmoc i wielość Boga, to ostatnim przymiotem, o którym mówi Franciszek jest Boże miłosierdzie. W modlitwie możemy odczuć serce Franciszka, w którym jest radość kochania i poczucie, że jest się kochanym przez Boga. W użytych wyrażeniach i zwrotach Biedaczyna ukazuje całą głębię swoich uczuć i miłości do Boga, który jest dla niego ukojeniem, radością, orzeźwieniem, słodyczą. Co charakterystyczne dla Biedaczyny i w innych jego modlitwach, ukazuje swoją małość i uniżenie wobec wielkiego i świętego Boga. On – Franciszek, jest niczym wobec Boga, który jest „wszelkim dobrem”, „wszelkim bogactwem”, „wiecznym życiem naszym”, „Król wszechmogący”, „Pan Bóg nad bogami”. Uwielbienie zostało napisane na wyraźną prośbę br. Leona, który prosił Franciszka o pomoc w swojej trudnej sytuacji i szukał słów pokrzepienia i umocnienia w pokusach. Prosił o podarowanie pocieszającego słowa Pańskiego. Układ modlitwy i poszczególne wezwania ukazują pedagogię Biedaczyny z Asyżu. Nie znajdziemy w Uwielbieniu negatywów, ani jakichkolwiek zaprzeczeń. Franciszek wypowiadając swoją litanię uwielbień ponad 30 razy stwierdza: „Ty jesteś…”. Takim odbiera Boga Franciszek, ale również wiele razy, zwłaszcza w końcowej części modlitwy wypowiada swoje stwierdzenia w liczbie mnogiej: „Ty jesteś… naszym” – bogactwem, nadzieją, wiarą, miłością, słodyczą, życiem naszym. Franciszek wskazuje w pierwszym rzędzie na wielkość i świętość samego Boga, który jest żywy i prawdziwy, i jest dawcą wszelkiego dobra, bo jest wszelkim i najwyższym dobrem. Następnie podkreśla Bożą miłość i mądrość, ukazując także inne przymioty Boga, bo On jest wszelkim bogactwem naszym. To prowadzi do ukazania Boga jako opiekuna, stróża i obrońcę, dającego nam orzeźwienie. Na takim Bogu, który jest naszą mocą, możemy budować fundamenty wiary, nadziei i miłości. Podsumowaniem modlitwy jest potrójne wyrażenie wiary w Boga, który jest Panem, Bogiem wszechmogącym, a przede wszystkim miłosiernym Zbawicielem. Wnioski praktyczne Modlitwa została napisana po otrzymaniu przez Franciszka stygmatów na górze Alwernii. Na dar, który otrzymał, Biedaczyna odpowiada wdzięcznością i uwielbieniem Boga. Uczmy się od Serafickiego Ojca wychwalania Boga i dziękowania za rozliczne dary, które otrzymujemy każdego dnia. . Modlitwę uwielbienia można wykorzystać jako modlitwę adoracyjną podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu, czy jako modlitwa dziękczynienia po Komunii Świętej. Podczas osobistej refleksji i modlitwy słowami tego Uwielbienia, można zastanowić się i dłużej rozważyć, które wezwanie jest dla mnie najbliższe i dlaczego? Jaki obraz Boga ukształtował się w moim sercu? Kim dla mnie jest Bóg? Wnioski z osobistej modlitwy mogą stać się przedmiotem dalszej dyskusji i rozmowy w grupie. Mając za wzór Franciszkowe Uwielbienie, mogę napisać własną litanię uwielbień Boga. Będzie to odpowiedź na pytanie – kim dla mnie osobiście jest Bóg i jakie przymioty ja w Nim zauważam? Przeprowadzając ćwiczenie w grupie, każdy uczestnik może przygotować jedno własne wezwanie, a całość modlitwy może zostać odczytana wspólnie podczas modlitwy końcowej lub adoracji.
Dołącz do innych i śledź ten utwór Scrobbluj, szukaj i odkryj na nowo muzykę z kontem Czy znasz wideo YouTube dla tego utworu? Dodaj wideo Czy znasz wideo YouTube dla tego utworu? Dodaj wideo O tym wykonwacy Siewcy Lednicy 1 480 słuchaczy Powiązane tagi Siewcy Lednicy to grupa muzyków, którzy żyją ideą Lednicy i słowami Ojca Świętego Jana Pawła II, kierowanymi do młodzieży każdego roku na Polach Lednickich. Powstali, aby wspierać muzycznie spotkania lednickie i promować je podczas swoich koncertów w całej Polsce, a także za granicą. Zespół powstał w roku 2001 i zadebiutował piosenką „Tańcem chwalmy Go!” podczas spotkania lednickiego. W jego skład wchodzą muzycy z Poznania oraz z Żywiecczyzny i Podhala: - Piotr „Żarówa” Ziemowski (śpiew, gitara akustyczna, instrumenty perkusyjne) - Anna Pokusa (wokal) - Kuba Topór „Grzybek… dowiedz się więcej Siewcy Lednicy to grupa muzyków, którzy żyją ideą Lednicy i słowami Ojca Świętego Jana Pawła II, kierowanymi do młodzieży każdego roku na Polach Lednickich. Powstali, aby wspierać … dowiedz się więcej Siewcy Lednicy to grupa muzyków, którzy żyją ideą Lednicy i słowami Ojca Świętego Jana Pawła II, kierowanymi do młodzieży każdego roku na Polach Lednickich. Powstali, aby wspierać muzycznie spotkania lednickie i promować je po… dowiedz się więcej Wyświetl pełny profil wykonawcy Podobni wykonawcy TGD 10 353 słuchaczy Wyświetl wszystkich podobnych wykonawców
Papież Franciszek ustanowił Niedzielę Słowa Bożego, która ma się odbywać co roku w trzecią niedzielę okresu zwykłego. W ogłoszonym 30 września 2019 r. Liście Apostolskim w formie Motu Proprio „Aperuit illis” czytamy, że ma się ona przyczynić „aby w Ludzie Bożym wzrosła religijna i bliska znajomość Pisma Świętego”. Z tej okazji publikujemy wykład ks. prof. Henryka Skoczylasa CSMA na temat Psalmu 119, który w całości jest poświęcony bezcennej wartości Słowa Bożego. 1. Umiłowanie Boga i Jego Słowa 2. Konstytucja dogmatyczna o Objawieniu Bożym 3. Cześć dla Pisma Świętego w Kościele 4. Objawienie a Słowo Boże 5. Słowo Boże a wiara i miłość 6. Wnioski i pytania Wprowadzenie Psalm 119 jest najdłuższym psalmem, liczy 176 wersetów. Dzieli się na 22 zwrotki, według liczby liter alfabetu hebrajskiego. Zwrotki składają się z 8 wersetów. Wszystkie wersety, w każdej zwrotce, zaczynają się od tej samej litery alfabetu. I tak oto wersety pierwszej zwrotki zaczynają się od litery alef, drugiej zwrotki od beth, trzeciej od gimel, itd. Każda zwrotka posiada kilku synonimów słowa „prawo”, przy czym „prawo” jest tu rozumiane jako „objawienie”, które Bóg czyni człowiekowi o sobie samym oraz ujawnia mu swoją Boską wolę. Spotykamy tutaj takie oto synonimy „prawa”: przykazanie, dekret, przepis, pouczenie, nauka, wskazanie, upomnienie, ustawa, zlecenie, polecenie, nakaz, słowo, obietnica, itp. Psalm 119 jest psalmem mądrościowym. Jest swego rodzaju hymnem na cześć Bożego Prawa. Umiłowanie Boga i Jego Słowa Bardzo wnikliwą ocenę tego psalmu podaje nam św. Augustyn, mówiąc: „Psalm 119 zawiera duchową głębię dostępną tylko nielicznym”. Odnosi się wrażenie, że Autor natchniony wprost rozkoszuje się Panem i Jego Prawem, na co wskazuje częste występowanie zaimka dzierżawczego: „Jego” upomnienia…; „Twoje” Prawo…; „Twoje” przykazania…; itd. Wprawdzie Psalm 119 jest bardzo długi, ale gdy się go czyta powoli, spokojnie, słowo za słowem, zdanie za zdaniem, to się odkrywa, że za tymi powtórzeniami ukrywa się coś nowego, jakiś nowy aspekt, nowy odcień jedynej i tej samej rzeczywistości: miłość do Słowa Bożego. Autor natchniony „zakochany” w Bogu i w Jego słowie, poniekąd wciąż Mu powtarza: kocham Cię… kocham Cię… kocham Cię… Dla Autora natchnionego nawet każda literka Słowa Bożego jest Bożym darem i posiada duże znaczenie. Poniekąd po każdym wersecie, można dodać słowo: „Ojcze”: „Ty na to dałeś swoje przykazania, by pilnie ich przestrzegano, Ojcze” (w. 4); „Będę się radował z Twych ustaw, słów Twoich nie zapomnę, Ojcze” (w. 16); „Biegnę drogą Twoich przykazań, bo rozszerzasz mi serce, Ojcze” (w. 32); „Twoje słowo jest lampą dla moich kroków i światłem na mojej ścieżce, Ojcze” (w. 105), itd. W mrokach ciemności i poniżenia Słowo Boże jest mu pochodnią jako jedyne światło. Jest jego dziedzictwem i jest mu tak miłe, jak ziemia otrzymana po przodkach. Nic więc dziwnego, że skłonił on swe serce, umysł i wolę do poznawania i przestrzegania nakazów Bożych. I choć musi walczyć o życie przeciw bezbożnym nieprzyjaciołom, nic nie zdoła go odwieść od tego postanowienia. W tym leży cała jego radość i pełnia życia. Autor natchniony czuje się maluczki, wzgardzony, dosięgło go zło i niedola ze strony nieprzyjaciół, lecz w tym wszystkim posiada swoją jedyną pociechę: umiłowanie nauki Bożej, ukochanie Bożych nakazów. Ze wszech miar pragnie on wykazać, że Prawo Pana zawiera wszystko, uczy wszystkiego, jest doskonałym przewodnikiem dla człowieka, w każdym momencie jego życia. Psalm jest dziełem artystycznym o niezwykłych walorach. Zdaje się być rodzajem muzyki, gdzie powtórzenie wezwań, dziękczynień, aktów uwielbienia, tworzy swoisty rytm i usposabia serce, by się otwarło na mądrość i piękno Słowa Bożego, które w swojej istocie jest narzędziem Bożego objawienia i naszego zbawienia. Modląc się tym psalmem, myśląc o prawie, sprawiedliwości, przykazaniach, pouczeniach, pamiętajmy, że ich pełnię i doskonałość wyraża Słowo Boże, które Bóg wypowiedział w Osobie i w nauczaniu Jezusa Chrystusa. On jest najdoskonalszym Słowem Bożym, najdoskonalszym obrazem Bożego Oblicza, najwymowniejszym objawieniem „Niewidzialnego” Boga. Psalm ten był ulubionym psalmem genialnego B. Pascala, francuskiego myśliciela i wynalazcy. Mawiał, że Prawo Pana jest „wypisane” w serce każdego człowieka. Gdy człowiek świadomie i dobrowolnie je odrzuca, tym samym strzela sobie gola do własnej bramki, bowiem bez niego czuje się on „opuszczony”, jak łódź bez steru i sternika. Bez tego wewnętrznego prawa człowiek nie wie po co żyje, co ma czynić, co jest dobrem, a co złem. Konstytucja dogmatyczna o Objawieniu Bożym (Dei Verbum) Została podpisana przez papieża Pawła VI i Ojców Soboru Watykańskiego II dnia 18 XI 1965 roku. Liczy tylko 6 rozdziałów. Dwa pierwsze rozdziały mówią o istocie objawienia (n. 1-10). Pozostałe cztery mówią wyłącznie o Piśmie Świętym, tj. o jego natchnieniu i interpretacji (n. 11-13), o Starym Testamencie (n. 14-16), o Nowym (n. 17-20) oraz o Piśmie Świętym w życiu Kościoła (n. 21-26). Aby przedstawić fundamentalną linię tej Konstytucji porównamy ją z Konstytucją o Objawieniu Bożym Soboru Watykańskiego I Dei Filius (24 IV 1870), która w dobie panującego racjonalizmu usiłuje przedstawić Objawienie Boże jako „komunikowanie Bożych prawd ludzkiej inteligencji, ludzkiemu rozumowi, oświeconemu wiarą”. Natomiast Sobór Watykański II w Konstytucji Dei Verbum idzie o wiele dalej i kładzie akcent na „komunikowanie Bożych Osób”, ich świata wewnętrznego, ich miłości trynitarnej. Jest tu ogromna różnica, jak dać komuś zamiast kromki chleba, całą piekarnię z jej sprzętem i zapasami. Sobór Watykański II podkreśla to już na samym początku Konstytucji, mówiąc: „Spodobało się Bogu w swej dobroci i mądrości objawić samego siebie i ukazać tajemnicę swej woli (por. Ef 1, 9), dzięki której ludzie przez Chrystusa, Słowo, które stało się ciałem, mają dostęp do Ojca w Duchu Świętym i stają się współuczestnikami Bożej natury (por. Ef 2, 18; 2 P 1, 4). Przez to objawienie niewidzialny Bóg (por. Kol 1, 15; 1 Tm 1, 17) w swojej wielkiej miłości przemawia do ludzi jak do przyjaciół (por. Wj 33, 11; J 15, 14n) i przestaje z nimi (por. Ba 3, 38), aby zaprosić i przyjąć ich do wspólnoty z sobą” (n. 2). Tutaj Kościół jawi się jako wspólnota ludzi, która przez łaskę Pana zrozumiała to wszystko, garnie się do Jezusa i w Nim i przez Niego dostępuje pełni człowieczeństwa. Centralnym punktem tej Konstytucji jest nauka wiary, że Bóg „komunikuje się człowiekowi w Swoim Synu Jezusie Chrystusie” i podaje się Kościołowi konkretne drogi słuchania Słowa Bożego, postawę Marii z Betanii, „która usiadłszy u stóp Pana, słuchała Jego słowa” (Łk 10, 39). Konstytucja zachęca do posłuszeństwa Słowu Bożemu. Poucza, że jedynie człowiek otwarty na „komunikującego się mu Boga”, posiada „doświadczenie” Boga, które to doświadczenie, jak mówi samo słowo, jest „do” ‒ „świadczenia”, czyli do dawania świadectwa! Człowiek otrzymuje wezwanie, by się poznawał w świetle objawiającego mu się Boga; by rozumiał, że najwyższym celem jego życia jest kochać, poznawać i doświadczać Boga, który czyni nas synami w Synu, a więc braćmi wobec siebie. Człowiek otrzymuje wezwanie, by stanął przed Bogiem na płaszczyźnie bardzo osobistej i zażyłej, by poczuł Jego miłość i czułość, by doświadczył radości i głębokiego pokoju poprzez obecność Boga w swoim życiu. Takie poznanie i doświadczenie Boga ma być owocem naszego życia, a zrodzi się ono tylko wtedy, gdy będziemy posiadać zażyłe więzy z Jezusem Chrystusem. Cześć dla Pisma Świętego w Kościele Rozdział VI Konstytucji mówi o zadaniach jakie pełni Pismo Święte w życiu Kościoła. We wstępnym paragrafie 21, fundamentalnym dla całego tego rozdziału, istnieje pięć bardzo ważnych stwierdzeń: „Kościół zawsze otaczał czcią Boże Pisma, podobnie jak i samo Ciało Pańskie. Zwłaszcza w liturgii świętej bierze ciągle chleb życia ze stołu Bożego słowa i Ciała Chrystusowego i podaje wierzącym”. „Pisma te w połączeniu ze świętą Tradycją uważał i uważa zawsze za najwyższą regułę swej wiary, ponieważ natchnione przez Boga i spisane raz na zawsze, niezmiennie przekazują Boże słowo i sprawiają, że w wypowiedziach Apostołów i proroków rozbrzmiewa głos Ducha Świętego”. „Całe przepowiadanie kościelne, jak i sama religia chrześcijańska, musi się karmić Pismem Świętym i nim się kierować”. „W świętych bowiem księgach Ojciec, który jest w niebie, z wielką miłością wychodzi swoim dzieciom naprzeciw i rozmawia z nimi”. „Tak wielka zaś w Słowie Bożym zawiera się moc i potęga, że staje się ono dla Kościoła podstawą i siłą żywotną, a dla dzieci Kościoła umocnieniem wiary, pokarmem duszy, czystym i trwałym źródłem życia duchowego”. Omówimy obecnie te pięć stwierdzeń. Ad 1: Cześć dla Pisma Świętego „Kościół zawsze otaczał czcią Boże Pisma, podobnie jak i samo Ciało Pańskie”. Mamy tutaj porównanie Bożego Pisma z Ciałem Pańskim. To porównanie jest bardzo antyczne. Znajduje ono swoją podstawę w słowach Jezusa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu” (J 6, 32-33). Porównanie dotyczy pokarmu: tak jak Eucharystia, tak i Pismo Święte jest pokarmem z nieba. Porównanie to zostało szeroko rozwinięte przez Ojców Kościoła św. Hieronima i św. Augustyna i znalazło wyraz w wiekopomnym dziele Tomasza a Kempis (1380-1471), pt. O naśladowaniu Chrystusa (czwarta księga, 11 rozdział). Jest ono niezwykle trafne, gdyż podczas sprawowania Eucharystii obydwa pokarmy zostają rozdawane razem jako pokarm jednego stołu. Stąd Sobór Watykański II mówi: „Zwłaszcza w liturgii świętej [Kościół] bierze ciągle chleb życia ze stołu Bożego słowa i Ciała Chrystusowego i podaje wierzącym”. O szczególnej roli Pisma Świętego w liturgii Sobór wypowiada się obszernie w Konstytucji o liturgii świętej (4 XII 1963). Stwierdza się tam, że w liturgii Chrystus „jest obecny w swoim słowie, bo gdy w Kościele czyta się Pismo Święte, On sam przemawia” (n. 7). Nieco dalej czytamy zaś: „Pismo Święte ma doniosłe znaczenie w sprawowaniu liturgii. Z niego bowiem pochodzą czytania, które wyjaśnia się w homilii, oraz psalmy przeznaczone do śpiewu. Z niego czerpią natchnienie i ducha prośby, modlitwy i pieśni liturgiczne. W nim też trzeba szukać sensu czynności i znaków. Dlatego w trosce o odnowienie, rozwój i dostosowanie świętej liturgii należy rozbudzać serdeczne i żywe umiłowanie Pisma Świętego” (n. 24). Ad 2: Pismo Święte najwyższą regułą wiary „Pisma te w połączeniu ze świętą Tradycją [Kościół] uważał i uważa zawsze za najwyższą regułę swej wiary, ponieważ natchnione przez Boga i spisane raz na zawsze, niezmiennie przekazują Boże słowo i sprawiają, że w wypowiedziach Apostołów i proroków rozbrzmiewa głos Ducha Świętego”. Sobór wskazuje tu na fakt nadprzyrodzonego pochodzenia Słowa Bożego i to stanowi zasadniczą i wystarczającą rację, by Pismo Święte stanowiło najwyższą regułę wiary. Sobór już we wstępnym paragrafie Konstytucji mówi, że Kościół „ze czcią słucha Słowa Bożego i ufnie je głosi” (n. 1) i podkreśla, że „Urząd Nauczycielski [Kościoła] nie jest ponad Słowem Bożym, lecz jemu służy, nauczając jedynie tego, co zostało przekazane. Z nakazu Bożego i przy pomocy Ducha Świętego pobożnie słucha on Bożego Słowa, święcie strzeże i wiernie wykłada” (n. 10). Ad 3: Całe przepowiadanie kościelne musi się karmić Pismem Świętym „Całe przepowiadanie kościelne, jak i sama religia chrześcijańska, musi się karmić Pismem Świętym i nim się kierować”. To zdanie znajduje swoje rozwinięcie w paragrafie 24 i 25, gdzie mówi się, że „święta teologia opiera się na spisanym Słowie Bożym w łączności ze świętą Tradycją jakby na trwałym fundamencie (…). Z tego powodu niech studium ksiąg świętych stanie się niejako duszą świętej teologii” (n. 24). A już koniecznie że skarbnicy Słowa Bożego ma czerpać „posługa słowa, to jest kaznodziejstwo, nadto katecheza i wszelkie nauczanie chrześcijańskie, w którym homilia liturgiczna powinna zajmować naczelne miejsc” (n. 24). Ad 4: W księgach Pisma Świętego Ojciec niebieski spotyka się miłościwie ze swymi dziećmi i z nimi rozmawia „W świętych bowiem księgach Ojciec, który jest w niebie, z wielką miłością wychodzi swoim dzieciom naprzeciw i rozmawia z nimi”. Sobór opiera się tutaj na biblijnych przykładach serdecznej i zażyłej rozmowy Boga z człowiekiem. W Księdze Wyjścia czytamy: „A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem” (33, 11). O serdecznej rozmowie Jezusa z Apostołami mówi z kolei Ewangelia św. Jana: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mojego” (15, 14-15). Otóż, jak widzimy, Jezus w Wieczerniku nazywa Apostołów „przyjaciółmi” i objawia im tajemnice Ojca niebieskiego. To, że Bóg ma upodobanie przebywać z ludźmi mówią Księgi mądrościowe, np. Prz 8, 31; Mdr 1, 6; 9, 9, 18, itd. Także Ojcowie Kościoła często mówią o Piśmie Świętym jako o rozmowie Boga z ludźmi: „Bóg mówi każdego dnia do wiernych za pośrednictwem Pisma Świętego’ (św. Hieronim); „Niech każdy rozważy w sercu to, że za pośrednictwem proroków słuchamy Boga, który rozmawia z nami” (św. Jan Chryzostom). Ad 5: W Słowie Bożym zawiera się moc i potęga, które są dla Kościoła podstawą i siłą żywotną „Tak wielka zaś w Słowie Bożym zawiera się moc i potęga, że staje się ono dla Kościoła podstawą i siłą żywotną, a dla dzieci Kościoła umocnieniem wiary, pokarmem duszy, czystym i trwałym źródłem życia duchowego. Toteż bardzo słusznie do Pisma Świętego odnoszą się słowa: «Żywe bowiem jest słowo Boże i skuteczne» (Hbr 4, 12), «władne zbudować i dać dziedzictwo ze wszystkimi świętymi» (Dz 20, 32; por. 1 Tes 2, 13)”. Tekst z Hbr 4, 12 nawiązuje do tego, że Słowo Boże jest nieustannie żywe, a więc obietnice i ostrzeżenia są wciąż aktualne. Natomiast tekst z Dz 20, 32 podkreśla zdolność Słowa Bożego do „budowania” gmachu życia chrześcijańskiego. To ostatnie porównanie znajduje się często w Listach św. Pawła. Mówiąc o mocy Słowa Bożego należy podkreślić, że już w pierwszych zdaniach Pisma Świętego objawia się moc Słowa Bożego, które stwarza byty widzialne i niewidzialne (por. Rdz 1; Ps 33, 6-9; Rz 4, 17), powołuje Lud Boży z ludzi rozproszonych i skłóconych i obdarza ich Przymierzem i przykazaniami (Wj 19-20), a później za pośrednictwem proroków moc Słowa Bożego lud ten prowadzi, formuje i przemienia, by mógł odpowiedzieć swemu powołaniu (por. Iz 40, 1-8; 44, 26-28; 48, 12-16; 55, 10-11). W Ewangeliach z kolei moc Słowa Bożego objawia się w Jezusowym nauczaniu z autorytetem (por. Mt 7, 28-29; Mk 1, Łk 4, 32) i w czynieniu cudów (por. Mt 8, 27; Mk 1,25; Lk 4, 39). Także Dzieje Apostolskie, Listy św. Pawła, Listy katolickie przytaczają wiele faktów, które świadczą o szczególnej mocy Słowa Bożego. Objawienie a Słowo Boże Konstytucja dogmatyczna o Objawieniu Bożym dopatruje się w inicjatywie Bożego objawienia fundamentu relacji Boga z człowiekiem. Mówi o tym wiele znaczące sformułowanie Konstytucji: „Spodobało się Bogu w swej dobroci i mądrości objawić samego sienie” (n. 2). Spodobało się Bogu dać się poznać człowiekowi, objawić się mu, komunikować z nim, przekazać mu swój plan miłości. Oto źródło duchowej rzeczywistości: Boża wola zbawcza. Jego miłość zmierza do tego, by się dać poznać, by pokochać i obdarzyć coraz większą miłością każdego człowieka. „Przez to objawienie niewidzialny Bóg w swojej wielkiej miłości przemawia do ludzi jak do przyjaciół” (n. 2). W tym kontekście Słowo Boże oznacza Boże objawianie się. Toteż słuchając lub czytając Słowo Boże dostępujemy poznawania tajemnicy Boga i Jego zbawczego działania. Rozmowa Boga z człowiekiem „realizuje się przez czyny i słowa” (n. 2). Bardzo znacząca jest ta kolejność: najpierw są czyny, a potem słowa. Czyny są gestami Bożej miłości, począwszy od stworzenia świata i człowieka, aż po powtórne przyjście Jezusa Chrystusa. Te gesty są wyjaśniane słowami i razem stanowią całokształt Bożych zabiegów o zbawienie człowieka. Czyny i słowa są tak wymowne i czytelne, że jedynie serce zatwardziałe pozostaje wobec nich obojętne. Pomimo wielu i odległych od siebie w czasie Bożych interwencji, całe Objawienie uzyskuje jedność dzięki temu, że szczytowym punktem ekonomii zbawczej jest historyczna obecność wśród ludzi Jezusa Chrystusa, Słowa Wcielonego. Słowo Boże a wiara i miłość Powróćmy raz jeszcze do słów Listu do Hebrajczyków: „Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (4, 12). Taka jest moc Słowa Bożego. Ono nie jest słowem martwym, jak słowa ludzkich książek. Nie jest tylko zwykłym zapisem wydarzeń z przeszłości. Jest Słowem, które i dzisiaj ma moc, ponieważ zawiera w sobie tę sama potęgę mocy Bożej, która stwarzała świat czy wyprowadzała naród wybrany z niewoli egipskiej. Możemy się zapytać: (1) W czym Słowo Boże głównie wyraża swoją moc? Przede wszystkim rodząc i rozwijając wiarę. Na głos Słowa Bożego ludzkie serce odpowiada wiarą. Słowo Boże jest działaniem Bożym. Bóg objawia się, mówi, kocha, obiecuje, karci, rozkazuje… Wiara jest odpowiedzią człowieka na to Boże działanie. Człowiek słucha, przyjmuje, pozwala się oświecić, przygarnąć, podnieść na duchu, pocieszyć, raduje się Słowem Bożym, przy pomocy którego Bóg mu objawia, że go kocha i prowadzi do uczestnictwa w swojej Boskiej naturze; przy pomocy którego daje mu poznać, że został wybrany na syna w Synu Bożym, Jezusie Chrystusie. Jeżeli Słowo Boże jest przyjęte przez człowieka z wiarą, przynosi szczególny owoc. (2) Jaki jest owoc wiary, który rodzi się i rozwija poprzez słuchanie i przyjmowanie Słowa Bożego? Słowo Boże jest ziarnem. Serce ludzkie glebą. Owocem będzie nadprzyrodzona miłość. Stąd wynikają pewne konsekwencje. Jeśli chcemy, by w nas wzrastała nadprzyrodzona miłość, musimy coraz bardziej otwierać się na działanie Słowa Bożego. Poddawać coraz to większe „obszary” serca pod jego zasiew. Tym większym obszarem serca jest ciągle pogłębiana wiara, a ta z kolei wzrasta w miarę jak serce otwiera się na Słowo Boże niosące z sobą Bożą moc. Byłoby rzeczą złudną oczekiwać na wzrost wiary, bez głębszego zasłuchania się w Słowo Boże. Bez głębokiej wiary, nie ma głębokiej nadprzyrodzonej miłości. Działa to wszystko na zasadzie naczyń połączonych: Słowo Boże → wiara → miłość. Wszystkie trzy wzrastają równocześnie. Pismo Święte nie tylko zawiera Słowo Boże, ono jest żywym Słowem Bożym. Ono nie jest tylko swego rodzaju „składnicą” Słowa Bożego, ono jest „żywym Słowem Bożym”, stąd jest powiedziane w Konstytucji: „Kościół zawsze otaczał czcią Boże Pisma, podobnie jak i samo Ciało Pańskie” (n. 21). Pismo Święte jest Słowem Bożym, które się słyszy żywe w Kościele, które działa z mocą w Kościele, które karmi wierzących. Kto je słucha pokornie i ufnie ono go karmi, umacnia, pociesza i oświeca – podobnie jak go karmi, umacnia i pociesza Komunia święta. Słowo Boże Pisma Świętego jest nierozerwalnie złączone z Osobą Jezusa Chrystusa. Skąd my wiemy kim jest Jezus Chrystus i co zdziałał, jeśli nie z Ewangelii? Słowo Boże jest nierozerwalnie złączone również z Eucharystią, która staje się obecna pośród nas poprzez działanie Kościoła przy pomocy słów, które znajdujemy w Piśmie Świętym i jest wyjaśniana w liturgii słowami Pisma Świętego. Toteż Pismo Święte → Osoba Chrystusa → Eucharystia są trzema rzeczywistościami ściśle złączonymi z sobą, i jest rzeczą wprost konieczną, by mówiąc o nich, traktować je nierozdzielnie. Wnioski i pytania Pierwszy wniosek: otaczać czcią Pismo Święte, tak jak czcimy Jezusa Chrystusa w Eucharystii i dziękować dobremu Bogu za bezcenny dar Słowa Bożego. Niektórzy, z szacunku dla tekstu Pisma Świętego, zważają na to, by nie traktować Pisma Świętego jako jedną z książek i nie kładą na egzemplarzu Pisma Świętego żadnej innej książki. Drugi wniosek: umieszczać Pismo Święte na widocznym miejscu i w miarę możności otwarte, by w różnych momentach dnia zaglądać do niego i przeczytać choćby jedno zdanie. Tak jak ktoś czasem bierze do ust cukierka lub kostkę czekolady, przypadkowo, przy okazji. Jeśli tak będziemy czynić także ze Słowem Bożym, to nie pozostanie to bez efektu. Przed laty Paul Claudel wyraził się żartobliwie, że chrześcijanie mają tak wielką cześć do Pisma Świętego, że się do niego nawet nie zbliżają. Wiemy dobrze, że prawdziwa cześć polega właśnie na zbliżaniu się do niego i na obfitym czerpaniu z niego. Nasz osobisty egzemplarz Pisma Świętego powinien być niemal „zużyty”, przez ciągłe do niego zaglądanie. Trzeci wniosek: Uczyć się lektury modlitewnej Pisma Świętego. Innymi słowy, modlić się tekstami Pisma Świętego. Ojcowie Kościoła znali metodę, przejętą od ludzi Starego Przymierza, zwaną lectio divina. Posiada ona cztery stopnie pochylania się nad Słowem Bożym: Czytanie (lectio) Rozważanie (meditatio) Modlitwa (oratio) Kontemplacja (contemplatio) Tę metodę Guigo II, mnich kartuzjański z XII wieku, w oparciu o słowa Jezusa: „Szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” (Mt 7, 7), ujął słowami: „Szukajcie w czytaniu / znajdziecie w medytacji / kołaczcie na modlitwie / wejdziecie w kontemplację”. Czytanie szuka słodyczy życia szczęśliwego, rozmyślanie ją znajduje, modlitwa o nią prosi, kontemplacja odnajduje jej smak. Inaczej mówiąc, czytanie podnosi ją do ust niby pożywny pokarm, rozmyślanie żuje i rozdrabnia, modlitwa dochodzi do smaku, a kontemplacja jest samą słodyczą, która raduje i krzepi. Czytanie [zajmuje się] łupiną, rozmyślanie – miąższem, modlitwa – wyraża tęsknotę, kontemplacja raduje się z osiągniętej słodyczy. Serce potrzebujące + modlitwa = modlitwa serca Pytania: ‒ Jakie miejsce zajmuje w moim życiu Pismo Święte? ‒ Które słowa Ewangelii szczególnie do mnie przemawiają? Św. Grzegorz Wielki, papież, w liście do Teodora, cesarskiego lekarza, skierował następujące słowa: „Czym jest Pismo Święte, jeśli nie listem Boga do człowieka? Gdybyś kiedyś otrzymał list od twojego władcy, chyba byś nie poszedł spokojnie spać, albo pełnić taki czy inny obowiązek, zanim byś się nie zapoznał z jego treścią. A oto Pan nieba i ziemi, Pan Aniołów i ludzi, przysłał ci listy, które dotyczą twojego życia, a ty nie okazujesz im należnego zaciekawienia, ani chęci do ich czytania. Zabierz się do działa, błagam cię i znajdź czas i sposób na to, by każdego dnia rozważać słowa twego Stwórcy. Naucz się odkrywać tajemnicę Boga, w słowach Pisma Świętego”. Daj nam o Panie łaskę, odkrywać Twoją miłość ku nam, w Twoich czynach i słowach, objawionych nam w Księgach Pisma Świętego. Podobne artykuły
Data modyfikacji: Poniedziałek, Autor: Serwis Dzidziusiowo Piosenki dla dzieci - SłoneczkoSłoneczko późno dzisiaj wstałoI w takim bardzo złym humorze,I świecić też mu się nie chciało,Bo mówi, że zimno na gdy piosenkę usłyszało,To się tak bardzo ucieszyło,Zza wielkiej chmury zaraz wyszłoI nam radośnie nasze, rozchmurz buzie,Bo nie do twarzy ci w tej chmurze,Słoneczko nasze, rozchmurz się,Maszerować z tobą będzie lżej!Słoneczko nasze rozchmurz pyska,Bo nie do twarzy ci w chmurzyskach,Słoneczko nasze, rozchmurz się,Maszerować z tobą będzie lżej!Autor: Nieznany Zdjęcie: Fotolia © Tomasz All rights reserved Bajkowa drużyna "Magiczne słowa" - Kasia Klich 2016-09-23 Jeśli bardzo chcesz czarować, musisz znać magiczne słowa. Proszę oto pierwsze z nich, co otwiera wszystkie drzwi. Przepraszam - drugie magiczne słowo, sprawia, ... Przedszkole – drugi dom 2013-09-04 I. Gdy dzień wstaje i wita świat, ranną porą wstaję i ja. Mama pomaga ubierać się, do przedszkola prowadzi mnie.... Święty uśmiechnięty - Arka Noego 2013-03-18 Taki duży, taki mały, może świętym być... Taki gruby, taki chudy, może świętym być... Taki ja i taki ty może świętym być... Taki ja i taki ty może świętym być..... Domisie - Artur Kamecki 2013-03-18 To Domisie, to Domisie, Śmieszne stworki, śmieszne pysie, Wciąż wesołe miny mają , Do zabawy zachęcają.... Na wyspach Bargamutach - Jan Brzechwa 2013-03-18 Na wyspach Bergamutach Podobno jest kot w butach Widziano także osła Którego mrówka niosła... Witajcie w naszej bajce - Jan Brzechwa 2013-03-18 Witajcie w naszej bajce, słoń zagra na fujarce, Pinokio nam zaśpiewa, zatańczą wkoło drzewa, Tu wszystko jest możliwe, zwierzęta są szczęśliwe, A dzieci wiem co... Ogórek wąsaty - Dorota Gellner 2013-03-15 Ogórek, ogórek, ogórek, Zielony ma garniturek, I czapkę i sandały, Zielony, zielony jest cały.... Klikając przycisk „Akceptuję” zgadzasz się, aby serwis sp i jego Zaufani Partnerzy przetwarzali Twoje dane osobowe zapisywane w plikach cookies lub za pomocą podobnej technologii w celach marketingowych (w tym poprzez profilowanie i analizowanie) podmiotów innych niż sp. obejmujących w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w serwisie Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Wycofanie zgody nie zabrania serwisowi przetwarzania dotychczas zebranych danych. Wyrażając zgodę, otrzymasz reklamy produktów, które są dopasowane do Twoich potrzeb. Sprawdź Zaufanych Partnerów sp. Pamiętaj, że oni również mogą korzystać ze swoich zaufanych podwykonawców. Informujemy także, że korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu plików cookies lub stosowanie innych podobnych technologii oraz na wykorzystywanie ich do dopasowywania treści marketingowych i reklam, o ile pozwala na to konfiguracja Twojej przeglądarki. Jeżeli nie zmienisz ustawień Twojej przeglądarki, cookies będą zapisywane w pamięci Twojego urządzenia. Więcej o plikach cookies, w tym o sposobie wycofania zgody, znajdziesz w Polityce Plików Cookies. Więcej o przetwarzaniu danych osobowych przez sp w tym o przysługujących Ci uprawnieniach, znajdziesz tutaj. Pamiętaj, że klikając przycisk „Nie zgadzam się” nie zmniejszasz liczby wyświetlanych reklam, oznacza to tylko, że ich zawartość nie będzie dostosowana do Twoich zainteresowań. V06 80
słowa jego są słodyczą tekst